Dziennik Gazeta Prawana logo

Ponad sto ofiar tsunami na południowym Pacyfiku

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Ponad sto osób zginęło, gdy wywołane potężnym trzęsieniem dna oceanu tsunami spustoszyło wyspy południowego Pacyfiku. Ludność i turyści z najgęściej zaludnionych regionów wybrzeży w panice uciekli w głąb wysp lub w miejsca położone wyżej.

@RY1@i02/2009/192/i02.2009.192.000.010b.101.jpg@RY2@

Samoa Amerykańskie po uderzeniu tsunami

AFP

Trzęsienie ziemi - o sile rzędu 8,3 stopnia w skali Richtera - wstrząsnęło dnem oceanicznym we wtorek po południu czasu środkowoeuropejskiego. Z danych oceanografów wynika, że dno zatrzęsło się na głębokości 33 metrów, około 190 km od położonej na wybrzeżu stolicy Samoa Apii. Kataklizm wywołał fale, które u brzegów wysp spiętrzyły się do wysokości 4,5 metra i z całą siłą w środku nocy uderzyły w lokalne plaże. Setki zacumowanych tam łodzi oraz zaparkowane w okolicach samochody zostały dosłownie zmiażdżone.

Liczba ofiar tsunami z pewnością przekroczyła 100 ludzi: 77 na Samoa, 25 w amerykańskiej części tego pacyficznego archipelagu i co najmniej 6 osób na Tonga. Wciąż trwają poszukiwania kolejnych ofiar fali. Zgodnie z informacjami podanymi przez premiera Samoa Tuilaepę Sailele Malielegaoi wśród zabitych jest czworo turystów. Władze Australii potwierdziły, że wśród nich są dwie Australijki. Prawie dwieście innych osób jest rannych. Kataklizm spowodował olbrzymie straty materialne, m.in. zrywając drogi i linie telekomunikacyjne. Na szczęście szpitale i służby ratownicze działają stosunkowo sprawnie.

Przez kilka godzin po podmorskim trzęsieniu ziemi na całym Pacyfiku ogłoszono stan pogotowia. Amerykański prezydent Barack Obama ogłosił też klęskę żywiołową w należącej do USA części Samoa. Dzięki temu regionalne władze będą miały możliwość zwrócenia się o pomoc z funduszy federalnych.

Wtorkowe tsunami było niemal tak silne jak to sprzed pięciu lat. Wówczas wstrząs o sile 9 stopni pod dnem Oceanu Indyjskiego doprowadził do powstania 15-metrowych fal, które przetoczyły się przez indonezyjskie wyspy, a potem uderzyły we wschodnie wybrzeże Afryki. Do tragedii doszło wówczas w bardzo podobnych okolicznościach: w środku nocy, w biednym, a zarazem dosyć chętnie odwiedzanym przez turystów regionie. W 2004 r. zginęło w sumie blisko 300 tysięcy ludzi, a kilka milionów straciło dach nad głową. Tym razem nie było tragedii na taką skalę tylko dlatego, że do trzęsienia ziemi doszło w stosunkowo odległym i odludnym regionie. Na wyspach Samoa mieszka około ćwierć miliona ludzi.

Mariusz Janik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.