Jak uniknąć więzienia za pomaganie w samobójstwie
Brytyjska prokuratura nie chce już ścigać obywateli, którzy pomogli swoim ciężko chorym bliskim w eutanazji.
Dlatego właśnie urzędnicy opublikują w tym tygodniu podręcznik, z którego będzie można się dowiedzieć, jak pomóc bliskim "godnie odejść ztego świata", a równocześnie - nie popaść w konflikt z prawem.
Pomoc w samobójstwie - obojętnie, czy dokonywana na Wyspach Brytyjskich, czy w jednej z tzw. klinik śmierci w Szwajcarii (np. w słynnym ośrodku Dignitas pod Zurychem) - jest w Wielkiej Brytanii przestępstwem ściganym z urzędu. Dotychczas tamtejsze organy ścigania prowadziły dochodzenie w 117 podobnych przypadkach. I mimo że nikt nie trafił do więzienia, to groźba ciągnących się procesów, a nawet 14letniego pobytu za kratkami (to najwyższa możliwa kara za takie przestępstwo), wywołuje oburzenie brytyjskiej opinii publicznej.
- Chcemy z jednej strony chronić chorych przed ludźmi, którzy mogliby czerpać zyski z przyspieszenia ich śmierci, ale z drugiej chcemy wskazać przykłady, w których ściganie prawne (za pomoc w samobójstwie) jest co najmniej niewłaściwe - tłumaczy Keir Starmer, Dyrektor Prokuratury, którego biuro wydaje jutro kontrowersyjny poradnik. - Chcemy sprecyzować, za co dokładnie będzie można być ściganym, a za co nie - dodaje.
Podręcznik brytyjskiej prokuratury niemal na pewno wzbudzi olbrzymie zainteresowanie na Wyspach. Według tamtejszej prasy na liście członków fundacji Dignitas, czyli osób gotowych odebrać sobie życie w szwajcarskiej klinice, jest już ponad 800 Brytyjczyków.
bbc,guardian
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu