Zamachy na ambasady
Dwie przesyłki wybuchły wczoraj w ambasadach Chile i Szwajcarii w Rzymie. Włoscy prokuratorzy podejrzewają, że ataki są dziełem anarchistów.
W wyniku ataków na szczęście nikt nie zginął, dwie osoby zostały zaś ranne. Pakunki były niemal identyczne, ładunki umieszczono w żółtych kopertach. Tego samego dnia ogłoszono też alarmy bombowe w ratuszu i siedzibie komisji wyborczej. Te jednak okazały się fałszywe. Media informowały też o podejrzanej przesyłce odebranej przez przedstawicielstwo dyplomatyczne Ukrainy, jednak tym razem w kopercie była zwykła kartka pocztowa.
Włoscy funkcjonariusze zarządzili kontrole we wszystkich placówkach dyplomatycznych.
- To coś więcej niż zwykły zamach. Mamy do czynienia z falą terroryzmu - komentował burmistrz Wiecznego Miasta Gianni Alemanno. Szef włoskiego MSZ Franco Frattini przyznał z kolei, że ambasady w Rzymie są poważnie zagrożone.
Do ataków na ambasady we Włoszech doszło zaledwie półtora miesiąca po podobnych zamachach w stolicy Grecji. 1 listopada wybuchowe przesyłki eksplodowały w dziewięciu ambasadach.
W styczniu ma się zacząć proces podejrzanych o dokonanie zamachów. Okazali się nimi członkowie anarchistycznej Konspiracji Komórek Ogniowych.
mwp, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu