Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bracia Kochowie tępią socjalizm w Ameryce

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

DZISIEJSZE WYBORY DO KONGRESU mogą się zakończyć porażką Obamy. Swoje trzy grosze do przegranej Demokratów dołożą dwaj znani amerykańscy biznesmeni - bracia Kochowie

Dwa lata po wygraniu prezydentury Barack Obama jest na najlepszej drodze do utraty przynajmniej jednej z izb amerykańskiego parlamentu po wtorkowych wyborach do Kongresu. Jednymi z cichych autorów stopniowego demontażu popularności uwielbianego kiedyś demokraty są dwaj miliarderzy David i Charles Kochowie, szefowie Koch Industries, drugiej co do wielkości prywatnej firmy w USA.

Bracia Kochowie nie ukrywają, że nie podoba im się w Obamie wszystko: jego reforma służby zdrowia, nałożenie regulacji na sektor finansowy czy podchody pod ograniczenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Nic dziwnego, Kochowie są być może najpotężniejszymi libertarianami w USA, którzy wierzą, że tylko radykalna obniżka podatków od firm i osób fizycznych, okrojenie ochrony socjalnej pracowników i tak mała, jak to tylko możliwe, kontrola przemysłu USA mogą pchnąć amerykańską gospodarkę z powrotem na ścieżkę dynamicznego rozwoju.

Mało tego, 75-letni Charles i młodszy o pięć lat David, których łączny majątek sięga 35 mld dol., od kilku dekad należą do najbardziej aktywnych sponsorów środowiska amerykańskich libertarian. Sami Kochowie wolą pozostawać w cieniu. Młodszy z braci David tylko raz, w 1980 r., dał się namówić do startu jako libertariański kandydat na wiceprezydenta USA. Jak nietrudno się domyślić, próba zakończyła się klęską.

Od tamtej pory wolą działać zza kulis: fundując stypendia dla libertariańskich ekonomistów czy działaczy, sponsorów radykalnie liberalnych think tanków, organizacji pozarządowych, a nawet niektóre uniwersytety. Na ich liście płac znajdują się m.in. Cato Institute, Mercatus Center czy Mason University. Przed tegorocznymi wyborami do Kongresu mocno się też zaangażowali w finansowe popieranie radykalnej prawicowej Tea Party, która może przemodelować polityczny układ sił za Atlantykiem.

W nielicznych wywiadach bracia dowodzą, że antylewicowe przekonania polityczne wynieśli z domu: ich ojciec Fred Koch to syn holenderskiego drukarza, który pod koniec XIX wieku osiedlił się w Teksasie. Tuż po studiach chemicznych na MIT Fred opatentował nowatorską formułę przetwarzania ropy na benzynę. Ale działające już na rynku firmy petrochemiczne nie chciały dzielić się zyskami i zatrzasnęły przed młodym wynalazcą drzwi do wejścia na lukratywny rynek. Koch musiał szukać szczęścia w... ZSRR, które w pierwszej fazie industrializacji chętnie ściągało inżynierów z Ameryki, by uczyć się od nich cennego know-how.

Wrócił wstrząśnięty tym, jak wygląda socjalizm w praktyce, i postanowił, że nie dopuści, by podobny los spotkał Amerykę. Wkrótce po powrocie do USA udało mu się wejść na rynek i położyć fundament pod dzisiejsze imperium Koch Industries, na które składają się ropa, chemia, papiernictwo, finanse czy handel.

No i oczywiście ideologia: bo Charles i David Koch zapowiadają, że ze swojej walki z socjalistycznymi tendencjami w amerykańskim życiu publicznym nie zrezygnują nigdy.

@RY1@i02/2010/213/i02.2010.213.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. POLARIS/EAST NEWS

Charles Koch jest prezesem Koch Industries, drugiej co do wielkości prywatnej firmy w USA

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.