Korupcja kwitnie w Indiach
Odchodzący szef indyjskiej agencji antykorupcyjnej wystawia wyjątkowo złe świadectwo swoim rodakom. Pratyush Sinha powiedział, że jedna trzecia społeczeństwa już "całkowicie uległa korupcji". - Pamiętam, że gdy dorastałem, to pogardzaliśmy osobami dającymi i biorącymi łapówki. Teraz korupcja jest powodem do dumy - powiedział Sinha.
Z danych indyjskiej komisji ds. walki z korupcją wynika, że każdego roku dziesiątki milionów Hindusów dają łapówki. W ogromnej liczbie przypadków nie chodzi o "ustawienie" lukratywnych kontraktów, ale o zyskanie dostępu do najpotrzebniejszych dóbr czy usług, jak edukacja, ochrona zdrowia czy załatwienie sprawy u lokalnego urzędnika.
W ostatnich tygodniach Indiami wstrząsnęły dwa potężne skandale korupcyjne: jeden przy organizowaniu Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej, które w przyszłym miesiącu rozpoczynają się w New Delhi, drugi w lidze krykieta. Kraj jest także rajem dla nielegalnych zakładów bukmacherskich, które działają za "opłaconą wiedzą" urzędników oraz polityków. Premier Indii Manmohan Singh zapowiadał wydanie walki łapówkarstwu, bo - jego zdaniem - rosnąca skala korupcji może zagrozić gospodarczemu rozwojowi Indii.
Transparency International w ostatnim rankingu odporności biznesu na korupcję umieściło Indie na odległym 84. miejscu z wynikiem 3,4 pkt. na 10 możliwych. W zestawieniu prowadzi Nowa Zelandia (9,4 pkt.), a ostatnia jest Somalia (1,1 pkt).
oprac. pc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu