Chiny wykorzystują najbiedniejszych
Chiny, które są drugą co do wielkości gospodarką świata, dostają większą pomoc na walkę z AIDS, malarią i gruźlicą niż ubogie - i bardziej potrzebujące pieniędzy - państwa afrykańskie.
Pomimo rezerw walutowych w wysokości 2,4 biliona dolarów Chiny są czwartym co do wielkości odbiorcą pomocy ze Światowego Funduszu do Walki z AIDS, Gruźlicą i Malarią, ujawnił na łamach "Foreign Policy" Jack Chow, który w imieniu USA negocjował powołanie tego funduszu. Chiny otrzymały z niego miliard dolarów rocznie, co oznacza, że więcej dostają tylko Etiopia, Indie i Tanzania.
Fundusz do walki z trzema śmiertelnymi chorobami został powołany przez kraje rozwinięte przed ośmioma laty. - Wyobrażaliśmy sobie, że ogromna większość pieniędzy trafi do krajów takich, jak: Lesoto, Haiti czy Uganda, gdzie te trzy choroby osiągnęły poziom krytyczny - mówi Chow. Stało się jednak inaczej - to Chiny systematycznie wykorzystują fundusz i wyciągają z niego większą pomoc niż 29 państw afrykańskich.
Mimo że Chiny w zeszłym roku ogłosiły wydanie na służbę zdrowia na prowincji 125 miliardów dolarów, nie przeszkadza im to pobierać z funduszu trzy razy więcej pieniędzy niż Republika Południowej Afryki, która jest jednym z najbardziej dotkniętych przez AIDS krajów świata.
- Chiny dostały na walkę z malarią grant w wysokości 149 milionów dolarów, choć w zeszłym roku w tym kraju zanotowano tylko 38 przypadków zgonu z powodu tej choroby. To więcej niż w Demokratycznej Republice Konga, gdzie w tym samym okresie zmarło na nią 25 tysięcy osób - oburza się Chow. - Miliard przekazany Chinom to równowartość terapii retrowirusowej dla dwóch milionów pacjentów chorych na AIDS, czyli np. wszystkich żyjących z tą chorobą w Kenii - dodaje.
Pekin również dokłada się do funduszu - wpłacił do niego 16 milionów dolarów, podczas gdy Stany Zjednoczone zobowiązały się do 6,5 miliarda, a Wielka Brytania do 2,2 miliarda. To oznacza, że Pekin dostał 60 razy więcej pieniędzy, niż wpłacił.
Chiny - podobnie jak Indie - kwalifikują się do otrzymywania pomocy, bo kluczem do jej przyznawania jest dochód narodowy w przeliczeniu na jednego mieszkańca, a dzięki ogromnej liczbie ludności (ponad 1,3 miliarda) jest on na poziomie takich państw, jak Kamerun czy Boliwia.
bjn, telegraph
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu