Włochy zaciskają pasa. Oszczędzają głównie na Południu
Silvio Berlusconi postawił na swoim. Włoski senat 170 głosami za przy 136 głosach przeciw zatwierdził wczoraj plan redukcji deficytu budżetowego kraju w nadchodzących dwóch latach o 25 mld euro.
Premier zagroził, że jeśli nie uzyska zgody senatorów, złoży dymisję. W przyszłym tygodniu program musi jeszcze zatwierdzić izba niższa włoskiego parlamentu. Tu także głosowanie będzie powiązane z wotum nieufności dla rządu.
Plan oszczędnościowy ma doprowadzić do obniżenia deficytu budżetowego kraju z 5,3 proc. PKB do 2,7 proc. w 2012 roku. Tylko w ten sposób Włochy będą mogły powstrzymać narastanie długu publicznego, który dziś jest najwyższy w całej Unii (115 proc. PKB).
Główny ciężar cięć poniosą biedne regiony południa kraju. Dotacje rządu centralnego na ich rozwój zostaną bowiem zmniejszone o 8 mld euro. Stracą także urzędnicy państwowi - ich pensje zostaną zamrożone. Rząd ma nadzieję, że 10 mld euro oszczędności przyniesie poprawa ściągalności podatków.
Część ekspertów uważa jednak, że przyjęty wczoraj plan oszczędnościowy nie wystarczy. Dalsze cięcia będą konieczne, jeśli okaże się, że w drugiej połowie tego roku gospodarka kraju wcale nie przyspiesza. Przez wiele ostatnich lat Włochy były najwolniej rozwijającym się państwem spośród dużych krajów UE.
Już obecny plan oszczędnościowy spowodował znaczący spadek popularności Berlusconiego. Włoscy politolodzy uważają, że premier nie utrzyma się u władzy do końca 5-letniej kadencji w 2012 roku.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu