Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Urzędnicy opóźniają wejście viagry dla kobiet w USA

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Firmy farmaceutyczne chcą jak najszybciej wprowadzić do sprzedaży viagrę dla kobiet w USA. Rynek jest wart nawet 2 mld dol.

Biznes nie może wystartować, bo urzędnicy zastanawiają się, czy lek jest kobietom w ogóle potrzebny.

Pigułkę chce sprzedawać Amerykankom niemiecki gigant farmaceutyczny Boehringer Ingelheim. Na wprowadzenie specyfiku do USA nie zgodził się jednak Urząd ds. Żywności i Leków (FDA). Twierdzi, że pigułka powoduje bóle głowy, nudności i zmęczenie.

W mediach rozpętała się przy tej okazji dyskusja, czy kobiety w ogóle potrzebują takiego wspomagacza. "New York Times" przypomina, że są naukowcy, którzy twierdzą, że w przypadku kobiet niskie libido należy leczyć raczej terapią, a nie lekami.

To klasyczne wmawianie potrzeb przez producentów - mówi o damskiej viagrze Adriane Fugh-Berman z Georgetown University.

Niemiecki koncern nie daje za wygraną.

- To prawdziwa choroba - ripostuje Peter J. Piliero, dyrektor ds. medycznych Boehringera w USA.

Koncern twierdzi, że u 1323 kobiet, które przebadał, lek zadziałał i zwiększył ich libido.

Firmy farmaceutyczne nie mają wątpliwości, że na preparacie mogłyby sporo zarobić.

Wojciech Łuszczyna, rzecznik polskiego urzędu rejestracji leków, zna amerykańską historię.

- Początkowo miał to być preparat na depresję, ale potem firma stwierdziła, że może wpływać na libido - mówi.

Gdyby niemiecki koncern zwrócił się o rejestrację leku w Polsce, nie powinno być z tym problemu.

- My nie wdajemy się w dyskusję, czy lek byłby potrzebny kobietom, czy nie - twierdzi. Jeśli lek jest bezpieczny i skuteczny, to urząd go po prostu rejestruje.

Michał Fura

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.