Rozbił się samolot z turystami
Ponad sto osób zginęło w katastrofie samolotu pasażerskiego, do której doszło wczoraj o świcie w Trypolisie. Według przedstawicieli władz Libii wypadek przeżyła tylko jedna osoba: ośmioletni chłopiec.
Airbus 330 linii lotniczych Afriqiyah Airways leciał z Johannesburga do Trypolisu. Choć szczegóły katastrofy nie są znane, wiadomo, że maszyna rozbiła się najprawdopodobniej w trakcie lądowania, około godziny piątej nad ranem. - Eksplodował w trakcie lądowania i uległ całkowitemu rozbiciu - skwitował krótko w rozmowie z dziennikarzami agencji AFP jeden z libijskich urzędników.
W chwili gdy zamykaliśmy to wydanie "DGP", nie było nawet jasne, ile osób i z jakich krajów znajdowało się na pokładzie samolotu.
Poza 11-osobową libijską załogą większość z nich stanowili prawdopodobnie Holendrzy. Z danych holenderskiej organizacji turystyki ANWB wynika, że z tego kraju pochodziło 61 pasażerów lotu. Wiadomo, że dziecko, które przeżyło wypadek i jeszcze wczoraj było operowane w szpitalu w libijskiej stolicy, jest obywatelem holenderskim. Śmierć "kilkudziesięciu" rodaków potwierdził też premier Jan Peter Balkenende.
Wśród ofiar katastrofy są również Brytyjczycy i obywatele RPA. Przynajmniej część ofiar miała lecieć dalej - do stolic europejskich. Z danych Airports Company South Africa wynika, że aż 42 osoby miały zarezerwowany dalszy przelot z Trypolisu do Duesseldorfu, 32 - do Brukseli, siedem do Londynu i jedna do Paryża.
Z informacji "DGP" wynika, że przynajmniej w pierwszych godzinach po wypadku na trypoliskim lotnisku trwał normalny ruch. Kolejne samoloty startowały i lądowały obok płonącego wraku. Dopiero po kilku godzinach władze wstrzymały ruch i usunęły z lotniska wszystkie postronne osoby.
Libijski minister transportu Mohammed Ali Zidan wyklucza, by katastrofa była dziełem terrorystów. Z kolei przedstawiciele linii Afriqiyah Airways podkreślają, że ich stosunkowo nowe maszyny firmy Airbus przeszły w ostatnim czasie co najmniej dziesięć inspekcji w europejskich portach lotniczych - i tamtejsi inspektorzy nie znaleźli w nich żadnych usterek.
mj, bbc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu