Europie grozi nowy paraliż nieba
Erupcja wulkanu Eyjafjallajoekull i komunikacyjny chaos w Europie mogły być jedynie przedsmakiem tego, co będzie się dziać, gdy wybuchnie Katla.
Władze Islandii oraz wulkanolodzy ostrzegają, że może do tego dojść w każdej chwili.
- W ciągu ostatnich dni mieliśmy do czynienia jedynie z drobną próbą generalną przed erupcją Katli - powiedział w piątek na antenie stacji BBC prezydent Islandii Olafur Grimsson. Jego zdaniem nie ulega najmniejszej wątpliwości, że do kataklizmu dojdzie. Pytanie tylko kiedy.
Grimsson wykorzystał możliwość wystąpienia w BBC, żeby zaapelować do europejskich rządów oraz przewoźników lotniczych, by zawczasu przygotowali się na chmurę pyłu wulkanicznego o znacznie większym zasięgu niż ta, która w zeszłym tygodniu sparaliżowała Europę. Przygotowania powinny m.in. objąć przeanalizowanie konsekwencji latania w pyle dla silników lotniczych, ustalenie limitów pyłów niepowodujących szkód w silnikach oraz skuteczniejszą koordynację zarządzania przestrzenią powietrzną.
Z opinią islandzkiego przywódcy zgadzają się naukowcy. Według brytyjskiego wulkanologa prof. Billa McGuire’a Katla jest dziesięciokrotnie większy niż Eyjafjallajoekull i ma znacznie większy krater, obecnie pokryty lodową czapą. To właśnie połączenie topniejącego lodu z lawą powoduje eksplozję i wyrzucenie pyłu w powietrze. Z kolei prof. Jon Davidson z Uniwersytetu Durham podkreśla, że erupcja Eyjafjallajoekull niemal zawsze poprzedza wybuch Katli.
- Nie byłbym zdziwiony, gdyby Katla wybuchła w najbliższym roku, ale o tym, jaki to będzie miało wpływ na Wielką Brytanię i Europę Północną, zadecyduje kierunek wiatru - podkreśla McGuire. Naukowcy zgodnie podkreślają, że Katla wybucha mniej więcej raz na sto lat. Ostatnia erupcja miała miejsce w 1918 r.
Jeżeli alarmujące przestrogi naukowców się potwierdzą, to kontynent może czekać jeszcze poważniejszy kryzys niż w ubiegłym tygodniu. Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) szacuje, że linie lotnicze straciły do 1,3 mld dolarów.
Przewoźnicy odpowiedzialnością za straty obciążają europejskie rządy, które zdecydowały o zamknięciu przestrzeni powietrznej nad większością kontynentu. Sugerują też, że rządy powinny zrekompensować liniom lotniczym przynajmniej część strat.
mj, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu