Władze obiecują likwidację organizatorów zamachu
Moskwa leczy rany po poniedziałkowych zamachach. Władze zapowiadają odwet, w senacie powstał nawet projekt przywrócenia kary śmierci dla terrorystów.
Śledczy poznają z kolei nowe szczegóły poniedziałkowych wybuchów. Wiadomo już, że dwie młode szahidki o kaukaskich rysach przyjechały do Moskwy autobusem z jednego z miast północnego Kaukazu. Kobiety podróżowały w towarzystwie mężczyzny pochodzenia kaukaskiego. Z kolei do metra na stacji Worobjowy Gory (a nie, jak wcześniej podawano, Jugo-Zapadnaja) doprowadziły je dwie słowiańsko wyglądające kobiety. Tych trzech osób szuka cała rosyjska milicja.
Wczoraj rząd opublikował też nowe dane dotyczące liczby ofiar. W następstwie dwóch wybuchów zginęło 38 osób, a 83 zostały ranne. Część do tej pory przebywa w szpitalach w stanie krytycznym.
Tymczasem władze zapowiadają zdecydowaną reakcję. - W tym przypadku oni znaleźli się na dnie (organizatorzy zamachu - red.) i jest sprawą honoru służb, aby wykopać ich z tego kanalizacyjnego dna na świat - powiedział premier Władimir Putin. Wcześniej prezydent Dmitrij Miedwiediew określił terrorystów mianem "zwierząt, niezasługujących na miano ludzi", zapowiedział też zaostrzenie kar. Senacka komisja sprawiedliwości szykuje nawet projekt przywrócenia kary śmierci.
Moskwa wygląda zaś jak podczas godziny milicyjnej. Na ulicach funkcjonariusze wyrywkowo i wyjątkowo dokładnie sprawdzają dokumenty, zwłaszcza ludzi o rysach kaukaskich. Rano na wjazdach do stolicy ustawiono milicyjne posterunki. Wszystko przez plotki i niepotwierdzone informacje, że Moskwie grożą kolejne zamachy.
@RY1@i02/2010/063/i02.2010.063.000.010c.001.jpg@RY2@
Fot. EPA/PAP
Rosjanie czczą pamięć zabitych w poniedziałkowych zamachach
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu