Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Koniec żartów, podium należy do Kanadyjczyków

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Kanadyjczycy postawili na swoim. Jeszcze przed wczorajszym rozdaniem dwóch ostatnich kompletów medali mogli odtrąbić sukces - igrzyska w Vancouver wygrali gospodarze.

"Nowy złoty standard" - głosił tytuł na pierwszej stronie niedzielnego wydania największego kanadyjskiego dziennika Globe and Mail. Obok wielka liczba 13. Zdobywając w Vancouver tyle złotych medali, Kanadyjczycy wyrównali rekord zimowych igrzysk olimpijskich ustanowiony w 1976 r. w Innsbrucku przez Związek Radziecki (to samo w Salt Lake City w 2002 r. udało się Norwegom).

Kanadyjczycy rozkręcali się bardzo powoli, w konkurencjach rozgrywanych na początku igrzysk więcej było zmarnowanych szans i faworytów, którzy nie stanęli na wysokości zadania. Program przygotowań olimpijskich "Own the Podium" (Posiądź podium), na który wydano 117 mln dolarów kanadyjskich, uznano za porażkę, bo zakładany cel 30 medali wydawał się zupełnie nierealny (Kanada zdobyła ich w sumie 26). Amerykanie, którzy w Vancouver najczęściej zajmowali medalowe miejsca (razem 37), żartowali z sąsiadów, że wynajęli ich podium. Okazało się, że krytyka i kpiny były przedwczesne, bo w ostatnich dniach najcenniejsze trofea dosłownie posypały się na głowy Kanadyjczyków. W sobotę zdobyli aż trzy złota - w drużynowym biegu łyżwiarskim na dochodzenie, snowboardowym slalomie gigancie równoległym i curlingu.

"Kanada potrzebuje jeszcze tylko jednego..." - zaklinał rzeczywistość Globe and Mail. Nie tak bardzo chodzi tu o rekord, ale o upragnione mistrzostwo olimpijskie w hokeju - ostateczny wyznacznik sukcesu igrzysk w tym kraju (finał ze Stanami Zjednoczonymi rozstrzygnął się już po zamknięciu tego wydania gazety).

Kanadyjczycy są już rekordzistami zimowych igrzysk, jeśli chodzi o liczbę złotych krążków dla gospodarzy. Poprzednimi byli Norwegowie (Lillehammer, 1994) i Amerykanie (Salt Lake City, 2002) z 10 złotymi medalami.

Rekordowo nieudaną imprezą Vancouver 2010 było dla austriackich narciarzy alpejskich, rosyjskich łyżwiarzy figurowych i Finów. W Turynie Austriacy zdobyli na stokach 14 medali, teraz tylko cztery - ani jeden nie przypadł mężczyznom, chociaż w pierwszej dwudziestce PŚ jest aż sześciu Austriaków (prowadzi Benjamin Raich). Ostatnia olimpiada bez rosyjskiego złota w łyżwiarstwie figurowym odbyła się w 1960 r. w Squaw Valley. Finowie uczestniczą w zimowych igrzyskach od początku, czyli od 1932 r., i nigdy nie wypadli tak słabo (jeden srebrny medal i cztery brązowe).

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.