Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Kto wynajął podium?

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

"Przykro nam zawiadomić, że to są amerykańskie igrzyska" - tekst pod takim tytułem o ironicznym i gorzkim wydźwięku ukazał się w tabloidzie Vancouver Sun.

Kanadyjscy oficjele od dawna zapowiadali, że po raz pierwszy w olimpijskiej historii zamierzają zdominować tabelę medalową. Impreza minęła półmetek, ale nic nie wskazuje na to, żeby jej gospodarze osiągnęli swój cel. Na razie zajmują w tym zestawieniu odległe, piąte miejsce z liczbą krążków niemal trzykrotnie mniejszą od dorobku liderów - Amerykanów (do wczoraj 8 w stosunku do 23).

A jak wiadomo, nic nie boli tak, jak sukcesy najbliższego i, co tu ukrywać, niezbyt lubianego sąsiada.

"I dobrze, niech Amerykanie bawią się naszym kosztem, niech mają swoje medale, podium, dominację tych igrzysk, które są przecież całkiem dużymi zawodami z udziałem 82 państw. I przynajmniej z taką samą liczbą dowcipów o zaburzeniach erekcji na ceremonii otwarcia. Być może Vanoc (komitet organizacyjny) zamiast McDonalda powinien wziąć na sponsora Viagrę" - ironizuje dalej brukowiec.

Sponsorami przygotowań olimpijskich sportowców byli po połowie Vanoc i kanadyjski rząd. Powołany w 2005 r. program "Own the Podium" (Posiądź podium) był ściśle tajny. Wiadomo tylko tyle, że do wypracowania sukcesu olimpijskiego zaprzągł naukowców - badano, czy lód pocierany curlingową miotłą się topi, szukano tworzyw o niskim współczynniku tarcia dla snowboardzistów, zbudowano katapultę ludzkich rozmiarów dla łyżwiarzy do ćwiczenia zakrętów w pędzie. Druga rzecz, którą wiadomo o programie, jest to, że kosztował 110 mln dol.

Powoli wychodzi na jaw jego trzecia cecha - okazał się nieskuteczny. Miał przynieść 35 medali, czyli o 11 więcej niż w Turynie. W przypływie optymizmu Vancouver Sun prognozował nawet 39 (im bliżej igrzysk, tym częściej mówiono o 30). Sportowcy z innych krajów narzekali, że są pozbawieni dostępu do obiektów olimpijskich - trenować na nich do woli mogli tylko Kanadyjczycy. Teraz amerykańscy sportowcy natrząsają się podobno, że na miesiąc wynajęli od gospodarzy podium.

- Ściśle tajny program? Sami się o to prosiliśmy. Przecież Amerykanie też wydają pieniądze na sport, ale nie ogłaszają ile - ironizuje publicysta Vancouver Sun i konstatuje smutną prawdę: - To Amerykanie mają być tu podziwiani. Oni potrafią dopiąć swego, jak powiedziała Lindsay Vonn, najbardziej rozreklamowana zawodniczka igrzysk, która najpierw pograła z mediami w serowo-goleniową grę, po czym zdobyła dwa medale.

Amerykańscy alpejczycy z sześcioma medalami pobili rekord. To musi drażnić gospodarzy, szczególnie w obliczu ich klapy. "Own the podium" przeznaczył 3,5 mln dol. dla narciarzy - miały z tego wyniknąć trzy medale. Tym bardziej że jeździli na świetnie znanym stoku - w kwietniu zamknęli go na miesiąc i trenowali zjazd. Mieli w ekipie czworo narciarzy w pierwszej piętnastce. Gdy przyszło co do czego, nikt nie wytrzymał presji. Najlepsze wyniki to 6. miejsce Britt Janyk w zjeździe kobiet i piąte Erika Guaya w supergigancie.

Dla Kanadyjczyków słowo "presja" ma tu zupełnie inne znaczenie niż dla reszty. Mellisa Hollingsworth, faworytka skeletonu, płakała po zajęciu piątego miejsca, bo "zawiodła cały naród". Podobnie swoje drugie miejsce w jeździe po muldach komentowała Jenn Heil - na jej zawody przyjechał sam premier, bo to ona miała zdobyć dla Kanady pierwsze złoto olimpijskie na własnej ziemi (w Montrealu ani w Calgary się nie udało). Cel ten osiągnął dopiero nazajutrz jej kolega z teamu Alexandre Bilodeau, a w sumie czterech zawodników. Tylko czterech.

Na zdobycie 30 medali Kanada ma już tylko matematyczne szanse. Realnie może się spodziewać kilkunastu - m.in. w curlingu, łyżwiarstwie szybkim i oczywiście w hokeju. Tylko jeśli ten ostatni okaże się złoty, Kanadyjczycy zapomną o tabeli medalowej.

@RY1@i02/2010/036/i02.2010.036.000.018a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Wywrotka kanadyjskich bobsleistów pogrzebała ich szansę na medal. W sumie gospodarze liczyli na 30 krążków

Marta Mikiel

marta.mikiel@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.