Gdyby bolidy jeździły na skróty, czyli marzenia Ecclestone’a
Już trzy miesiące przed pierwszym grand prix wielu komentatorów ogłosiło, że czeka nas jeden z najbardziej ekscytujących sezonów w historii Formuły 1.
Zapewnić to mają powrót Michaela Schumachera w barwach Mercedesa, McLaren z gwiazdorską obsadą: Lewisem Hamiltonem i Jensonem Buttonem, mocne Ferrari z Fernando Alonso i kilka debiutujących zespołów. Ale Bernie Ecclestone, właściciel praw komercyjnych F1, uważa, że może być jeszcze ciekawiej. Wpadł na pomysł, że bolidy powinny czasami jeździć na skróty, dzięki czemu częściej można by oglądać tak pożądane przez kibiców wyprzedzanie.
- Staram się nakłaniać zespoły do różnych rozwiązań. Wyobraźmy sobie skrót, którym kierowca może pojechać pięć razy w każdym wyścigu. To by pomogło lepszym zawodnikom blokowanym przez słabszych, których dublują. Świetnie by się to oglądało w telewizji - mówił brytyjskim mediom Ecclestone, znany z zamiłowania do nowych pomysłów. Wcześniej starał się przeforsować między innymi nowy system punktacji, w którym najlepsi kierowcy dostawaliby medale.
Jeżdżenie na skróty nie wszystkim się spodobało. - Bernie miewa świetne pomysły, ale skróty nie przejdą. Formuła potrzebuje stabilnych zasad, a nie radykalnych zmian. To nie jest gra, ale sport - powiedział Jarno Trulli, kierowca nowego teamu z Malezji, Lotus F1. Jego zdaniem wyścigi byłyby ciekawsze, gdyby udało się zniwelować przepaść technologiczną pomiędzy czołowymi a słabszymi zespołami.
Pewnych nowości w F1 można się spodziewać - jest już pewne, że w kolejnych latach bolidy będą się ścigać ulicami Rzymu. Sezon 2010 rusza 14 marca w Bahrajnie.
mm
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu