Orban na wojnie ze związkowcami
Centroprawica głosowała wczoraj zmiany w kodeksie pracy. Rząd uderza m.in. w mundurowych, którym odbiera wcześniejsze emerytury, oraz młode matki, którym skrócono urlopy. Ograniczone zostało też prawo do strajków
Rząd Viktora Orbana uelastyczni kodeks pracy. W założeniu to element programu budowy miliona nowych miejsc pracy do 2020 r. Na zmiany zgodziła się część central związkowych, choć ograniczają one możliwości strajku.
Nowe przepisy zmniejszają wysokość odpraw w przypadku zwolnienia i dodatków za nadgodziny. Skrócono też o połowę dopuszczalny okres urlopów dla młodych matek. Do tej pory po powrocie z urlopu macierzyńskiego kobiety miały prawo do rocznego urlopu na zwykłych zasadach. W ramach polityki prorodzinnej ograniczono jednak możliwość wyrzucenia z pracy kobiet ciężarnych i przebywających na urlopie macierzyńskim.
Od nowego roku zlikwidowane zostaną również wcześniejsze emerytury, także w policji oraz wojsku. Jedynym wyjątkiem będą kobiety z co najmniej 40-letnim stażem pracy. Emerytowani obecnie policjanci i żołnierze mają mieć możliwość powrotu do pracy. Osobom, które przejdą na wcześniejszą emeryturę do końca tego roku, będzie ona wypłacana bezpośrednio z budżetu zamiast z zakładu ubezpieczeniowego.
Pierwotnie projekt ustawy przewidywał też umożliwienie pracodawcom wyboru, czy wypłacić zatrudnionym dodatki za nadgodziny, czy zaproponować im rekompensatę w postaci czasu wolnego w innym terminie. Ten postulat wypadł jednak w rezultacie negocjacji ze związkami zawodowymi.
Złagodzono też wywołujące kontrowersje na Zachodzie ograniczenia prawa do strajku. Ostatecznie w ubiegły piątek rząd doszedł do porozumienia w sprawie zmian z kilkoma centralami związkowymi. Pierwotny pomysłu zakładał niemal całkowity zakaz strajku. - Będzie nam trudniej bronić praw pracowniczych, ale przynajmniej w ogóle będziemy mogli to robić - gorzko komentował szef Ligi Stowarzyszeń Związkowych Istvan Gasko. - Mieliśmy wybór między złym a jeszcze gorszym - dodał przewodniczący Rady Robotniczej Imre Palkovics. Kompromis zawarty przez liderów związkowych został jednak oprotestowany przez bardziej radykalne syndykaty, a Gasko, który pojawił się na sobotniej manifestacji, został obrzucony przez tłum forintami o niskich nominałach i okrzyknięty mianem zdrajcy.
Na ustępstwa wobec rządu nie chce się zgodzić opozycja. - Nowy kodeks pracy faworyzuje pracodawców. Trudno powiedzieć, jak miałby wpłynąć na podniesienie wskaźnika zatrudnienia - mówiła Szilvia Bertha z nacjonalistycznego Ruchu na rzecz Lepszych Węgier (Jobbik). Przywódca socjalistów Attila Mesterhazy określił pakiet zmian mianem "nieudolnej próby naprawy amatorskiej polityki gospodarczej rządu". Rządzący Fidesz do spółki z chadeckim koalicjantem ma jednak w parlamencie większość. Przyjęcie uzgodnionych poprawek do kodeksu pracy zaplanowano na wczoraj już po zamknięciu tego wydania "DGP".
@RY1@i02/2011/235/i02.2011.235.00000080h.804.jpg@RY2@
Węgrzy, mimo fatalnej sytuacji kraju, nie chcą się zgodzić na cięcia wydatków publicznych
AFP/East News
Sytuacja gospodarcza Węgier staje się coraz bardziej skomplikowana. Wzrost PKB w przyszłym roku nie przekroczy 0,5 proc. Pomysły rządu, w tym twarda postawa wobec MFW, faktyczna nacjonalizacja OFE, obniżenie PIT i wprowadzenie wysokiego podatku bankowego, kontrowersyjne warunki spłaty walutowych pożyczek hipotecznych - wszystkie te koncepcje były obliczone na sytuację, w której państwa strefy euro będą przeżywały ożywienie gospodarcze. Coraz pewniejsza recesja w unii walutowej, dramatyczny spadek wartości forinta i groźby obniżenia ratingu przez agencje zmusiły jednak Budapeszt do szukania porozumienia z MFW i sektorem bankowym. Węgierska droga do naprawy finansów państwa zostanie zmodyfikowana zgodnie z wytycznymi Zachodu.
mwp
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu