Litr światła kosztuje 2 dolary
Najprostsze pomysły są często najlepsze. Prosty wynalazek studentów amerykańskiej uczelni Massachusetts Institute of Technology oświetlił domy w najuboższych, pozbawionych elektryczności dzielnicach filipińskich miast.
Wystarczy wziąć butelkę po napoju gazowanym, wypełnić ją wodą oraz wybielaczem i umieścić w dziurze w dachu, pokrytym najczęściej blachą falistą. Światło słoneczne ulega rozproszeniu i - eureka! - pokój jest jaśniejszy. Całość kosztuje 2 - 3 dol. Słońce pracuje za darmo, dając tyle światła, ile 50-watowa żarówka. Butelki zasadniczo również są bezpłatne - wystarczy przejść się zaśmieconą ulicą któregoś z azjatyckich miast.
Fundacja MyShelter (Moje Schronienie) ma ambitne zamierzenie: rozświetlić milion biednych domów do 2012 r. Dla mieszkańców filipińskich slumsów to pierwsza w życiu okazja, by nie spędzać dni w półmroku. Od kilku miesięcy dzielnice nędzy w miastach stumilionowego kraju przemierzają wolontariusze fundacji, realizujący program Isang Litrong Liwanag (po tagalsku "litr światła"). Na zdjęciu rodzina Mondasów z San Juan City i ich pierwsza darmowa żarówka.
@RY1@i02/2011/233/i02.2011.233.18600020b.803.jpg@RY2@
epa/pap
mwp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu