Niesłusznie oskarżeni naukowcy
Proces sejsmologów, którzy rzekomo nie ostrzegli przed trzęsieniem ziemi, może mieć fatalne skutki
Włoski proces sześciu naukowców o nieumyślne spowodowanie śmierci - czyli niewystarczające ostrzeżenie, że trzęsienie ziemi zaraz zniszczy miasto L’Aquila w 2009 roku - słusznie wywołał międzynarodowe oburzenie. Choć prokuratorzy podkreślają, że sprawa dotyczy rzekomo błędnego sposobu, w jaki naukowcy przekazywali informacje o zagrożeniu, wygląda to tak, jakby to sama nauka trafiła na ławę oskarżonych. Proces już zaszkodził reputacji Włoch wśród społeczności naukowej. Pojawiły się już nawet nawiązania do procesu Galileusza. Pięć tysięcy naukowców podpisało list protestacyjny skierowany do prezydenta Włoch.
Według prokuratury uspokajające komunikaty wysłane przez ekspertów zwiększyły liczbę ofiar śmiertelnych, bo gdy tydzień po pierwszych wstrząsach doszło do poważnego trzęsienia, ludzie nie byli na nie przygotowani. Jednak sejsmologia nie potrafi przewidzieć trzęsienia z kilkudniowym wyprzedzeniem, a seria małych wstrząsów rzadko prowadzi do dużego.
Natomiast proces może powstrzymać włoskich naukowców przed udziałem w potrzebnych badaniach nad ryzykiem sejsmologicznym w kraju, a jeszcze bardziej przed przedstawianiem zagrożeń. Może też odwrócić uwagę od poważnych kwestii - niskich standardów budowlanych i braku szczegółowych przepisów. Największym geologicznym zagrożeniem dla Włoch jest Wezuwiusz, który może zagrozić setkom tysięcy ludzi. Gdy będzie się zbliżać erupcja, kraj będzie potrzebował sejsmologów - nieskrępowanych groźbą procesu.
TŁUM. TK
© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu