Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Węgierski liberał poparł premiera Orbána

1 lipca 2018

András Simor, szef Węgierskiego Banku Narodowego, zwolennik wolnego rynku, ma problem. Firmuje prawo, które zmusza banki do przyjmowania spłat pożyczek po nierynkowych kursach

Przyjęta w poniedziałek ustawa umożliwia posiadaczom walutowych kredytów hipotecznych spłatę pożyczek po zaniżonych kursach. Banki mają obowiązek przyjęcia takiej spłaty, co - zdaniem przeciwników nowego prawa - godzi w nienaruszalność umów. Frontowi oporu wobec ustawy przewodzi Austria, silnie obecna w węgierskim sektorze bankowym.

Simor nie boi się trudnych wyzwań. W 1998 r., w samym środku rosyjskiego kryzysu, który doprowadził do silnych spadków na rynkach, objął funkcję prezesa budapesztańskiej giełdy papierów wartościowych.

Simor ma w swojej biografii epizod pracy dla austriackich banków. W 1989 r. jako szef Creditanstalt Securities Hungary otwierał biuro austriackiej firmy w Budapeszcie. Przez lata zdobywał doświadczenie, uczestnicząc w prywatyzacyji największych węgierskich przedsiębiorstw państwowych, w tym paliwowego koncernu MOL i telekomunikacyjnego molocha Magyar Távközlési (obecnie Magyar Telekom).

András Simor sprzedawał państwowy majątek także dla idei. Wśród kolegów bankowców jest znany jako przekonany wolnorynkowiec. Liberalnych przekonań nabrał podczas kilku lat pobytu w Londynie pod koniec lat 80., gdy mógł na bieżąco obserwować i analizować politykę Margaret Thatcher. - Węgierskie firmy zostaną sprywatyzowane, choć część rządu nie do końca rozumie, dlaczego jest to konieczne. Brytyjczycy rozumieją - mówił po latach, gdy nad Balatonem rządzili socjaliści.

Simor to jeden z najbardziej znanych finansistów na Węgrzech. - Ma reputację niebywale szczerego człowieka. A przy tym nie można go kupić - komplementował długoletniego znajomego Péter Fodor, węgierski inwestor.

Mimo to na reputację Simora padł cień po oskarżeniach rzuconych przez Orbána i media tuż przed rozpoczęciem kampanii wyborczej, która doprowadziła do odsunięcia od władzy skompromitowanych socjalistów. Orbán w 2009 r. powiedział w rozmowie z rozgłośnią InfoRádió, że "ma dość sytuacji, w której szef Węgierskiego Banku Narodowego (MNB), premier i minister finansów wyprowadzają swój majątek do rajów podatkowych". Lider Fideszu stwierdził też, że rozmawiał już w tej sprawie z kanclerz Niemiec i - gdy zostanie premierem - zwróci się do Berlina o pomoc prawną.

Simor odpowiedział w liście otwartym, opublikowanym na łamach "Magyar Nemzet". Przyznał w nim, że posiada zarejestrowaną na Cyprze firmę, ale - po pierwsze, zarejestrował ją legalnie i zgodnie z tamtejszym prawem odprowadza podatki, a po drugie nigdy nie transferował do niej pieniędzy z Węgier. Dziennikarze wyśledzili jednak, że między 2007 a 2008 r. oszczędności Simora zmalały o 850 mln forintów (13 mln zł), co jest poszlaką wskazującą, że jednak popłynęły na Cypr.

Atak Fideszu był jednak zaskakujący, ponieważ Simor był uznawany za ekonomistę utrzymującego dobre kontakty z węgierską prawicą. Nawet pomimo faktu, że mianował go na urząd szefa MNB socjalistyczny premier, a on sam wywodzi się z rodziny nomenklaturowej; jego ojciec był za czasów Jánosa Kádára wiceministrem budownictwa.

Obecnie mimo licznych tarć i konfliktów Simor musi z Orbánem współpracować. Po uchwaleniu ustawy kredytowej szef banku centralnego skarżył się co prawda, że nikt z nim nie konsultował jej zapisów, ale twardo zaznaczył, że MNB w pełni akceptuje nowe regulacje i zamierza ich przestrzegać.

@RY1@i02/2011/184/i02.2011.184.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. Bloomberg

András Simor to przekonany wolnorynkowiec

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.