Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Za cudzą ojczyznę

3 lipca 2018

Przez wiele lat Francuzi nie dostrzegali zasług Algierczyków, którzy walczyli w imię Paryża. Czasem nawet stając do walki bratobójczej

Harki to po arabsku wojownik, ale w Algierii słowo to jest synonimem zdrajcy. Harkisami nazwano członków oddziałów pomocniczych, którzy podczas algierskiej wojny o niepodległość walczyli po stronie francuskiej. Wyklęci przez swoich, odrzuceni przez sojuszników jako obcy, długo walczyli o uznanie ich za pełnoprawnych obywateli Republiki Francuskiej.

Podczas parad, wyruszających spod paryskiego Łuku Triumfalnego w każdą rocznicę zdobycia Bastylii, wyróżniają się spośród innych formacji długimi, białymi burnusami, wyglądającymi dość osobliwie w połączeniu z typowo francuskimi błękitnymi kepi. To spahisi, formacja wywodząca się z arabskich i berberyjskich jeźdźców służących pod sztandarami Francji od czasu podbicia przez nią Algierii. Przez 180 lat służby walczyli na różnych frontach, od Krymu po Chiny. W 1870 r. bronili też dzielnie Francji przed pruskimi najeźdźcami. To wtedy zetknął się z nimi bohater noweli Sienkiewicza "Bartek Zwycięzca", poznański chłop wzięty do pruskiego wojska. Prostoduszny poborowy zdziwił się, widząc pierwszy raz ciemnoskórego żołnierza: "A żeby takiego przeżegnać, czyby nie pomogło?"

Od 1830 roku, kiedy to Algieria stała się francuską kolonią, kilka pokoleń harkisów oddawało honory trójkolorowemu sztandarowi. Ówcześni Algierczycy nie byli bynajmniej jednym scementowanym narodem, stanowili raczej zbiorowisko plemion, częściowo osiadłych, po większej części jednak wędrujących przez pustynie lub góry Atlasu. Niektóre z tych grup plemiennych, od wieków przywykłe do wojowania w służbie różnych, najczęściej obcych bejów i sułtanów, we Francuskiej Algierii po prostu zaczęły służyć nowemu panu. Nikt nie mówił wtedy o kolaboracji.

Sytuacja zmieniła się jednak w połowie XX wieku. Algierska kolonia była wówczas jakby przedłużeniem Francji. Wystarczyło popłynąć z Marsylii lub Tulonu na południe, by po zaledwie dwóch dniach podróży (Morze Śródziemne nie jest tak szerokie jak Atlantyk) dobić do portów Algieru, Oranu, Bone (dziś Antaba, a ongiś Hippona, miasto świętego Augustyna) czy Philippeville (Skikda), które wyglądem niewiele różniły się od ich odpowiedników po drugiej stronie wody. Miasta algierskiego wybrzeża były bowiem zamieszkane w dużej części przez Francuzów, przybyłych tu po 1830 r. Ich dzieci i wnuki wrosły w tę ziemię i zaczęły nazywać się Algierczykami. Wielu z tych Algierczyków nigdy nie widziało na oczy Francji. Sami Francuzi określali ich egzotycznym mianem "pieds-noirs", czyli czarne stopy.

W 1960 r. obok półtora miliona białych Algierczyków mieszkało jednak ponad 10 milionów Algierczyków rodowitych. Mimo że byli u siebie, w myśl ówczesnych przepisów jako muzułmanom nie przysługiwało im prawo do francuskiego obywatelstwa, a co za tym idzie do posiadania nieruchomości: fabryczek, kamienic, większych gospodarstw rolnych. Co ważniejsze, olbrzymia większość algierskich muzułmanów była biedna, znacznie biedniejsza od pieds-noirs, chociaż i wśród tych ostatnich nie brakowało proletariuszy (w takiej właśnie rodzinie urodził się Albert Camus, autor "Dżumy"). Struktura społeczna Algierii pod panowaniem Francuzów odzwierciedlała typowy model kolonialny.

Mimo dyskryminacji wielu rodowitych Algierczyków, szczególnie tych mieszkających w miastach, przyjmowało z czasem francuską kulturę, a nawet język francuski. Przedstawiciele kolonialnej administracji nazywali ich "evolues", to znaczy "rozwinięci".

W 1954 r. algierska muzułmańska większość, pod wpływem niepodległościowych haseł nielegalnego Frontu Wyzwolenia Narodowego (FLN), ruszyła do walki z francuskim panowaniem. Zaczęły mnożyć się akty terroru, tak typowego dla rzeczywistości politycznej Algierii aż do najnowszych czasów. Ludność francuskiego pochodzenia nieznani sprawcy masakrowali na farmach i w mniejszych miasteczkach (podobny los stał się po latach udziałem białych w RPA), a nawet w stołecznym Algierze oraz innych większych miastach. W Oranie, gdzie pieds-noirs stanowili większość mieszkańców, po zwycięstwie powstańców doszło do masowego pogromu, dokonanego przez ludność pobliskich wiosek. W odwecie członkowie prawicowych ekstremistycznych bojówek zabijali muzułmanów i wysadzali w powietrze budynki publiczne.

Po kilkuletnich krwawych walkach prezydent Francji, gen. Charles de Gaulle, zgodził się na przeprowadzenie w Algierii referendum w sprawie niepodległości kraju. Odbyło się ono 8 stycznia 1961 r. - Algierczycy w przeważającej większości zagłosowali za niepodległością.

Ruszyła fala uchodźców. Pieds-noirs masowo opuszczali Algierię, kierując się w stronę macierzystej Francji. Wielu z nich nie potrafiło asymilować się w starej ojczyźnie: po jakimś czasie ruszali oni za ocean, do Stanów, Kanady albo Brazylii. Harkisom, wiernym Francji do końca, nie pozwalano wyjeżdżać, mimo to 90 tysiącom ciemnoskórych żołnierzy, wraz z rodzinami, udało się przybić do francuskiego brzegu. Większa część pozostała w Algierii, zdana na pastwę żądnych zemsty rodaków. Wymordowano ich w spontanicznych linczach lub regularnych egzekucjach.

Tych, którzy ocaleli na francuskiej ziemi, zamknięto na długie lata w obozach internowania. Dopiero we wrześniu 2001 r. prezydent Jacques Chirac uznał harkisów za pełnoprawnych Francuzów, biorąc pod uwagę ich "krew przelaną za Francję".

@RY1@i02/2011/170/i02.2011.170.196.007a.001.jpg@RY2@

Mieszkańcy Algieru czekają na referendum niepodległościowe, 17 czerwca 1962

Jacek Borkowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.