Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolejny islandzki wulkan uziemił setki samolotów

28 czerwca 2018

NIEMCY CHCĄ zamykać przestrzeń powietrzną już przy średnim stężeniu pyłu wulkanicznego

Choć eksperci zapewniają, że chmura pyłu z islandzkiego wulkanu Grimsvoetn nie jest tak groźna jak w zeszłym roku w przypadku Eyjafjallajoekull, skala ewentualnego kryzysu może być podobna. Przez ponad rok Europa nie zdołała bowiem wypracować wspólnych zasad zamykania przestrzeni powietrznej.

Wczoraj po raz pierwszy zebrała się grupa, którą powołano w zeszłym roku po wybuchu wulkanu na Islandii (na tydzień praktycznie wstrzymał on cały ruch lotniczy nad Europą). Jednak opracowanie jednolitych reguł okazuje się trudne. - Niemcy zajmują twardsze stanowisko niż pozostałe kraje - ujawniło Reutersowi źródło uczestniczące w negocjacjach. Berlin naciska na zamykanie przestrzeni powietrznej w każdym przypadku, gdy pojawia się większa ilość pyłu.

Zgodnie z międzynarodowymi regulacjami są trzy poziomy stężenia pyłu wulkanicznego - niskie (od 0 od 0,002 grama na 1 m sześć.), średnie (od 0,002 do 0,004 grama) i wysokie (powyżej 0,004 grama). Decyzję o tym, czy zamykać przestrzeń powietrzną, podejmują obecnie władze lotnicze poszczególnych państw. W Wielkiej Brytanii, nad którą sytuacja jest obecnie najpoważniejsza, nie ma ograniczeń w przypadku niskiego stężenia, a jeśli przewoźnicy chcieliby lecieć w czasie średniego lub wysokiego stężenia, muszą przedstawić władzom lotniczym dowody na to, że nie stanowi to zagrożenia dla samolotów. Niemcy natomiast zapowiedziały wczoraj, że z wyjątkiem sytuacji awaryjnych nie będą się zgadzać na loty w warunkach średniej i wysokiej koncentracji i naciskają na to, by taka sama zasada obowiązywała w całej Europie. Dodatkowo Berlin chce znacznie ostrzejszych testów dowodzących, że pył wulkaniczny nie szkodzi samolotom.

Europejskie linie lotnicze ostro krytykowały w zeszłym roku urzędy kontrolujące lotnictwo za zbyt pochopne, ich zdaniem, zamykanie przestrzeni powietrznej. W ciągu tygodnia odwołano wówczas 100 tysięcy lotów, wskutek czego nie mogło polecieć ponad 10 milionów pasażerów. Linie lotnicze straciły wtedy 1,7 miliarda dolarów.

Najgłośniej protestował wtedy irlandzki Ryanair. Również teraz stara się on udowodnić, że pył wulkaniczny nie wpływa na bezpieczeństwo samolotów. Wczoraj maszyna Ryanaira wykonała lot nad terenem Szkocji, gdzie według brytyjskich władz jest wysoka koncentracja pyłu. - Nad obszarem nie było widać chmury pyłu wulkanicznego, a kontrola po zakończeniu lotu nie wykazała jego obecności na kadłubie, skrzydłach czy w silnikach samolotu - oświadczył Ryanair. Zeszłoroczne wstrzymywanie lotów kosztowało irlandzką linię 30 milionów euro.

@RY1@i02/2011/100/i02.2011.100.000.0009.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

Wczoraj w Europie odwołano ok. 500 lotów. Najwięcej do Anglii

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.