Jane Russell nie żyje
Była jedną z największych gwiazd amerykańskiego kina lat 40. i 50., symbolem hollywoodzkiego seksapilu. Największą popularność przyniósł jej występ w komedii Howarda Hawksa "Mężczyźni wolą blondynki" (1953), w której stworzyła idealny duet z Marilyn Monroe. W ogóle Russell miała szczęście do występów u boku znakomitych aktorów, m.in. Clarke’a Gable’a ("Dwaj z Teksasu"), Groucho Marxa i Franka Sinatry ("Double Dynamite") czy Boba Hope’a ("Son of Paleface").
Dla kina odkrył ją multimilioner Howard Hughes, który obsadził ją w kontrowersyjnym westernie "Wyjęty spod prawa". Współpraca z Hughesem paradoksalnie zaszkodziła rozwojowi aktorskiemu Russell - zdjęcia do filmu trwały przez kilka lat, a na dodatek reżyser postanowił uczynić z młodej aktorki seksbombę. Uznał nawet, że kamera nieodpowiednio eksponuje wdzięki Jane, więc zaprojektował dla niej specjalną bieliznę optycznie powiększającą biust. "Są dwa powody, dla których mężczyźni chcą ją oglądać. I to wystarczy" - miał powiedzieć Hughes.
Prowokująca aktorka wzbudziła zachwyt widzów (i gniew purytańskich krytyków) i nawet na plakatach reklamowych filmu pojawiło się hasło "Jane Russell - najbardziej ekscytująca nowa gwiazda". Niestety to skazało ją na role jednego typu: kobiet, które są dodatkiem dla mężczyzn. I nawet występ w "Mężczyznach..." nie pozwolił jej do końca uwolnić się od tej etykietki, a kolejne produkcje były coraz mniej udane. Russell zakończyła więc karierę aktorską pod koniec lat 60., na zawsze pozostając jedną z najbardziej elektryzujących gwiazd srebrnego ekranu.
WP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu