Irlandczycy nie chcą płacić za kryzys
Irlandczycy ani myślą płacić za kryzys tyle, ile wymaga od nich Unia Europejska. Zwycięska centroprawica wygrała wybory, bo obiecywała renegocjację warunków spłaty bailoutu.
Przyszły premier Enda Kenny obawia się, że dość wysokie oprocentowanie kredytu (5,8 proc.) uniemożliwi Irlandii jego spłatę. Dlatego od razu po sformowaniu rządu zamierza rozpocząć starania o zmianę zasad zwrotu 85 mld euro pożyczki. Do jej przyjęcia jesienią 2010 r., a zarazem podjęcia drakońskiej kuracji, zmusił Irlandię upadek systemu bankowego. Po dawnych, dobrych czasach potomkom Celtów został tylko 12,5-proc. podatek CIT, dzięki któremu w latach 90. kraj rozwijał się w tempie 11 proc. rocznie. Dziś Dublin ma coraz większe problemy z odparciem presji Berlina i innych stolic, by podwyższyć obciążenia podatkowe przedsiębiorców.
@RY1@i02/2011/040/i02.2011.040.000.001b.001.jpg@RY2@
Fot. AP
mwp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu