Chasydzi, którzy nie uznają Izraela
Kilkadziesiąt tysięcy mieszkających w USA chasydów Satmar wzięło udział w 68. rocznicy uratowania założyciela ich dworu (ruchu) rabina Joela Teitelbauma. W 1944 roku, gdy Niemcy pod komendą Adolfa Eichmanna rozpoczęli eksterminację węgierskich Żydów, wpadł w ich ręce. Jednak Rzesza potrzebowała wówczas pieniędzy, więc zgodziła się, by część Żydów mogła się wykupić. W sumie w ten sposób przed wywózką do obozów śmierci uratowano 1700 osób - każdy musiał zapłacić ok. 1000 dol.
Po wojnie rabbi Teitelbaum przeniósł się do USA, a jego dwór - skupiający chasydów o korzeniach węgierskich i rumuńskich - urósł w siłę. Dziś to jedna z najbardziej wpływowych grup chasydzkich, choć nie jest mile widziana przez Izrael. Chasydzi Satmar nie uznają izraelskiego państwa i twierdzą, że do czasu przyjścia Mesjasza wszyscy żydzi powinni żyć w diasporze. Są też znani z ostrej krytyki innych grup chasydzkich współpracujących z Jerozolimą.
@RY1@i02/2012/238/i02.2012.238.18600020b.802.jpg@RY2@
Reuters/Forum
pc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu