Kościół czy antykoncepcja
Filipiny, ostoja katolicyzmu w Azji Południowo-Wschodniej, stały się areną ostrego sporu między świeckimi władzami a Kościołem. Rząd chce bowiem przeforsować ustawę gwarantującą dostęp do bezpłatnej antykoncepcji.
Prezydent Benigno Aquino (będący również premierem) argumentuje, że kontrola urodzin jest koniecznym warunkiem, by ograniczyć poziom biedy w kraju. Przyrost naturalny jest na archipelagu ogromny - średnia wieku Filipińczyka to 22 lata (w Polsce 38 lat), a ubóstwo wielkie - aż 25 mln spośród 100 mln mieszkańców kraju żyje poniżej granicy biedy. Obecnie można kupić w aptekach środki antykoncepcyjne, ale nie w całym kraju - np. burmistrz stołecznej Manili, ortodoksyjny katolik Jose Atienza, zakazał ich sprzedaży w mieście w 2000 roku.
Przeciwko planom rządu protestuje Kościół. - To nie przyrost naturalny jest powodem biedy, ale brak pracy. Jeśli rząd da ludziom zatrudnienie, tym samym problem licznych ubogich rodzin sam się rozwiąże. Będzie je stać na dzieci - przekonuje przewodniczący tamtejszego episkopatu Marvin Castro.
@RY1@i02/2012/194/i02.2012.194.18600020c.802.jpg@RY2@
reuters/forum
pc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu