Hiszpania kasuje państwowe spółki wydmuszki
Ofiarą programu oszczędnościowego padnie co trzecie przedsiębiorstwo państwowe
Hiszpania nie pozostaje w tyle za Grecją, jeśli chodzi o absurdy funkcjonowania sektora publicznego. Konserwatywny premier Mariano Rajoy w ramach wartego aż 35 mld euro planu cięć w tym roku wydatków publicznych zapowiedział zamknięcie lub restrukturyzację co trzeciego przedsiębiorstwa państwowego. Większość z nich ograniczała się do działalności na papierze, choć ich pracownicy od lat jednak pobierali jak najbardziej realne wynagrodzenia.
Firmy bez pracowników
- Po co byli ci prezesi i członkowie zarządów? Jaka była ich rola? Zdecydowaliśmy się na to, na co nigdy nie odważyli się socjaliści: oczyszczenie państwa - tłumaczył w sobotę premier. A jego zastępczyni Soraya Saenz de Santamaria podkreśliła, że w części przedsiębiorstw działały tylko dyrekcje, bo... pracownicy nie byli potrzebni.
Na liście 24 przedsiębiorstw, które zostaną zamknięte, znalazł się m.in. Barcelona Holding Olimpico oraz Towarzystwo ds. Obchodów Pięćsetnej Rocznicy Odkrycia Ameryki. Obie struktury zostały powołane do organizacji wydarzeń z 1992 r., ale mimo to nadal w teorii działały. Zlikwidowana zostanie równie spółka Carmen la Comida de Espana, która także była powołana w tym samym czasie. Jej zadaniem było promowanie zdrowego żywienia.
Na liście do likwidacji umieszczono spółkę SEVLAE, której zadaniem miało być przeprowadzenie prywatyzacji państwowego monopolu loteryjnego. Jednak do tej operacji nigdy nie doszło, bo wraz z wybuchem w 2008 r. kryzysu na rynkach finansowych rząd uznał, że nie zdoła osiągnąć spodziewanych 9 mld euro ze sprzedaży. Inną ofiarą cięć będzie przedsiębiorstwo, którego zadaniem było pośredniczenie między właścicielami mieszkań a tymi, którzy chcą je wynająć. Zniknie spółka powołana specjalnie do prywatyzacji sektora hutniczego, której także już wiele lat temu zaniechano.
To nie koniec
Rajoy zapowiedział, że w przyszłości likwidacji państwowych przedsiębiorstw będzie więcej. To konieczne, aby powstrzymać szybko wzrastający hiszpański dług. Jak podał w piątek hiszpański bank centralny, pod koniec ub.r. zobowiązania państwa osiągnęły 68 proc. PKB, o 14,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Zdaniem Komisji Europejskiej wzrost nie zostanie zahamowany i w przyszłym roku będzie już odpowiadał 78 proc. PKB. To dwa razy więcej niż przed wybuchem kryzysu. - Hiszpania staje się źródłem największego ryzyka dla strefy euro - uważa Stephane Deo, główny ekonomista banku UBS.
Istotnym źródłem słabej kondycji finansów publicznych jest szybko rosnący dług 17 regionów autonomicznych. Pod koniec zeszłego roku jego wartość osiągnęła 140 mld euro, o 17 proc. więcej niż rok wcześniej. Lokalne rządy starają się rozwinąć projekty socjalne, aby ograniczyć skutki lawinowo rosnącego bezrobocia. Rząd centralny ma tylko ograniczone możliwości wpływania na ich politykę.
Złe funkcjonowanie sektora publicznego za rządów socjalistów spowodowało, że w zeszłym roku deficyt budżetowy państwa wyniósł aż 8,5 proc. PKB, a nie 6 proc., jak obiecywał Brukseli poprzedni szef rządu, Jose Luis Zapatero. Rajoy, który przejął władzę w listopadzie, zapowiedział w Radzie UE, że ograniczy go w tym roku do 5,3 proc. PKB.
@RY1@i02/2012/055/i02.2012.055.00000090c.802.jpg@RY2@
AFP/East News
Premier Rajoy i Soraya Saenz de Santamaria: to dopiero początek likwidacji państwowych zbędnych przedsiębiorstw
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu