Szczęśliwy jak Brytyjczyk
Wraz z rosnącym bezrobociem, kurczącą się gospodarką i informacjami o kryzysie w strefie euro Brytyjczycy powinni być głęboko nieszczęśliwym narodem. Jednak podjęta po raz pierwszy przez rząd próba zmierzenia poziomu zadowolenia obywateli pokazuje, że Brytyjczycy są narodem szczęśliwym. Blisko trzy czwarte z przebadanych oceniło swój poziom zadowolenia z życia na siedem w skali do 10. Warto zauważyć, że sondaż był przeprowadzany, gdy Wielką Brytanią wstrząsały strajki, protesty studenckie i młodzieżowe zamieszki w wielkich miastach. Dowodzi to jedynie, że pojęcie szczęścia jest względne. Sprawy mogą iść źle, ale zawsze znajdzie się ktoś, komu jest gorzej od nas.
Choć Brytyjczycy mają opinię opanowanych, lubią sobie ponarzekać. Trudno o lepszy moment - wydatki publiczne są ograniczane, a bezrobocie wynosi 8,4 procent. Spójrzmy na Irlandię Północną, która najmocniej odczuwa tego konsekwencje. A jednak tam wyniki zadowolenia z życia, spełnienia i szczęścia są wyższe niż w Anglii, Szkocji czy Walii. Może to rezultat nieco lepszych wskaźników zatrudnienia i stosunkowo młodej populacji?
Pomiar poziomu szczęścia narodu ma swoje uzasadnienie. Kiedy rząd nie może się pochwalić tworzeniem nowych miejsc pracy lub rozwijaniem usług publicznych, a wszyscy muszą zaciskać pasa, czynnik dobrego samopoczucia zaczyna się liczyć jak nigdy. Jak powiedział Bobby Kennedy w 1968 roku, zimny kalkulator produktu krajowego brutto "nie uwzględnia zdrowia naszych dzieci, jakości ich edukacji albo tego, jak dobrze się bawią. Krótko mówiąc, mierzy wszystko poza tym, co jest naprawdę ważne w życiu".
Wiele wskazuje również na to, że dobre samopoczucie jest wiarygodną przesłanką przewidywania przyszłych potrzeb zdrowotnych. Sondaż przeprowadzony przez centrum Gallupa pokazuje, że kraje z zadowolonym społeczeństwem wymagają mniejszych nakładów na opiekę zdrowotną niż te, które pogrążone są w depresji.
Jednak wiedza o tym, jak mierzyć szczęśliwość, jest raczkująca, jej wartość jako narzędzia uprawiania polityki pozostaje wątpliwa. Przeglądając wyniki sondażu brytyjskiego rządu, można uznać, że najszczęśliwszą kategorią osób jest biały mężczyzna z piątką lub większą liczbą dorastających dzieci, który pracuje mniej niż 16 godzin na tydzień. Być może jest szczęśliwy. Jego sytuację trudno jednak uznać za cel, do którego reszta społeczeństwa powinna aspirować.
"Financial Times"
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2012. All Rights Reserved
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu