Kosztowne francuskie damy
Choć Carla Bruni, żona Nicolasa Sarkozy’ego, już od ponad roku nie jest pierwszą damą i teoretycznie zniknęła z życia publicznego, nadal budzi ogromne emocje. Obecnie dziennikarze już mniej się interesują urodą tej byłej modelki czy też jej talentami muzycznymi, kontrowersje budzi raczej to, iż okazała się ona jako pierwsza dama dość kosztowna dla budżetu publicznego. Jak wynika z raportu francuskiej izby rachunków, stworzenie i prowadzenie jej oficjalnej strony internetowej kosztowało podatników 410 tys. euro. Co nawet zdaniem autorów raportu jest o wiele za wysoką kwotą jak na zwykłą stronę. Co prawda jedna z jej części poświęcona była działaniu fundacji charytatywnej walczącej z AIDS (w innych częściach zaś można było sobie m.in. przejrzeć kalendarz aktywności żony prezydenta), to według jej krytyków była to tylko zasłona dymna.
Dlatego informacja o wysokości wydatków mocno zdenerwowała obywateli. Pod petycją wzywającą Bruni do tego, by przekazała te pieniądze jakiejś "prawdziwej" organizacji charytatywnej, w ciągu niecałego tygodnia podpisało się blisko 100 tys. osób.
Nie jest to zaskakujące, bowiem wokół fundacji pani Bruni narosło już wiele kontrowersji. Już rok temu Francuzi bulwersowali się kosztem samego stworzenia strony (150 tys. euro). Zaś wśród dobrze opłacanych współpracowników fundacji znajdował się tajemniczy bliski przyjaciel rodziny państwa Sarkozy, muzyk, menedżer oraz świadek na ślubie prezydenckiej pary w jednej osobie. Niemałe poruszenie wywołała też informacja o finansowaniu owej fundacji przez światowy fundusz walki z AIDS. Chodziło o niebagatelną kwotę 3,5 mln dol., które nie do końca wiadomo na co zostały przeznaczone (według francuskich dziennikarzy śledzących sprawę prezes funduszu stracił swoje stanowisko na polecenie Hillary Clinton).
Najnowszy raport, który wzbudził takie poruszenie, wykazał również, że nowa pierwsza dama Valérie Trierweiler jest tańsza. Zresztą wątek wydatków na pierwsze damy nie jest podejmowany po raz pierwszy. Kilka miesięcy temu na pytanie jednego z deputowanych partii Sarkozy’ego, ile kosztuje działalność obecnej pani prezydentowej, urzędnicy ujawnili, że chodzi o kwotę blisko 20 tys. euro miesięcznie. Ale nie omieszkali przy okazji dodać, że pensje pracowników Carli Bruni wyniosły 36 448 euro (w styczniu 2012 r.). Poinformowali również, że do tego należałoby doliczyć wydatki na jej stronę internetową, które w tamtym miesiącu wyniosły blisko 26 tys. euro.
Bruni w ogóle ostatnio nie ma dobrej prasy. Przy okazji zamieszania wokół jej fundacji dziennikarze przypomnieli, jak to była prezydentowa oferowała, że przekaże 50 tys. euro na odbudowę kościoła po trzęsieniu ziemi we włoskiej L’Aquili, trzymając w ręce torebkę za 30 tys. euro. A teraz wyszło na jaw, że podróżuje liniami Air France... za darmo. Zdaniem rzecznika francuskich linii lotniczych to tradycja, że byli prezydenci i ich rodziny mogą korzystać z takich przywilejów. Sęk w tym, że spółka, która boryka się z kłopotami finansowymi, niedawno wyrzuciła z pracy kilka tysięcy osób.
Francuzi sporo płacą za działalność swoich pierwszych dam. Szczególne emocje budzą wydatki na Carlę Bruni
@RY1@i02/2013/147/i02.2013.147.00000070b.803.jpg@RY2@
Klara Klinger dziennikarka działu życie gospodarcze kraj
Klara Klinger
dziennikarka działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu