Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

USA reformują edukację. Egzaminy nie do przejścia

30 czerwca 2018

Prawica nie chce centralizacji, nauczyciele boją się zbyt trudnych testów

Prezydent Barack Obama wziął się za reformę edukacji. Od nowego roku szkolnego w 45 stanach USA do szkół wejdą nowe, ambitne testy z matematyki i angielskiego (CCS). Mają ujednolicić standardy nauczania.

W ostatnim ćwierćwieczu edukacja podupadła. Mimo piątych na świecie nakładów (7,3 proc. PKB) w aktualnym rankingu PISA ósmoklasiści z USA uplasowali się na 25. miejscu z 32 pod względem wyników z matematyki, a w czytaniu i pisaniu znaleźli się na 14.

Amerykańskie szkoły finansowane są częściowo z lokalnych podatków od nieruchomości, stąd im biedniejsza okolica, tym mniej pieniędzy. Nie pomaga też tradycja decentralizacji programów nauczania. Układane są one przez komisje stanowe i lokalne, stąd są okręgi szkolne, gdzie dzieci uczą się kreacjonizmu.

Odpowiedzią na te bolączki miała być inicjatywa prezydenta Georgea W. Busha "No Child Left Behind" z 2002 r. Steven Paltrineri, nauczyciel z Alamedy w Kalifornii, uważa ją za niewypał. - Bush nakazał szkołom, by podnosiły poziom pod groźbą odbierania funduszy. Nie dano nam jednak wytycznych, czego mamy nauczać. Każdy stan opracowywał więc egzaminy według własnego uznania, a nauczyciele zaczęli uczyć pod kątem testów - opowiada Paltrineri.

Popiera pomysł ujednolicenia standardów programowych, ale obawia się sposobu ich wdrażania. - Nie przygotowaliśmy się do reformy finansowo. Teraz wiemy, czego uczyć, ale nie mamy za co. Już w tym roku dyrekcja w mojej szkole kazała nam nauczać pod kątem CCS z 10-letnich podręczników. Szkoły nie stać na nowe - kończy. - Prezydent wymyślił reformę bez porozumienia z nauczycielami, bez debaty - dodaje Frederic Hess z American Enterprise Institute.

Pieniądze przydałyby się też na przeszkolenie nauczycieli. Ambitne testy, nad którymi pracowali m.in. eksperci z Fundacji Billa i Melindy Gatesów, zakładają, że poziom matematyki będzie taki sam, jak w podziwianym tutaj modelu azjatyckim. Tymczasem Narodowa Rada Jakości Nauczania (NCTQ) przyjrzała się ostatnio studiom nauczycielskim: 90 proc. z nich nie przygotowuje właściwie do pracy.

Pojawia się też pytanie, czy testy są zbyt ambitne. W kwietniu egzamin CCS przeprowadzono na próbę w jednej ze szkół na nowojorskim Bronksie. - Uczniowie z nerwów wymiotowali. Testy z angielskiego pisane były korporacyjnym żargonem. Nie wiem, kto je układał, na pewno nie nauczyciele - ocenia dyrektor szkoły Ramon Gonzalez. Oponenci Obamy podnoszą inny argument: zdaniem republikanów Ameryka nie potrzebuje centralizacji testów. Glen Beck, gwiazda prawicowej publicystyki telewizyjnej, uważa reformę za zamach na świętość: obywatelski charakter szkół, o której kształcie decydują bezpośrednio nauczyciele i rodzice, a nie biurokraci z Waszyngtonu.

Eliza Sarnacka-Mahoney

korespondencja z USA

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.