Vaclav Klaus stanie przed Trybunałem Konstytucyjnym
Czechy
Czeski Senat oskarżył wczoraj prezydenta Vaclava Klausa o zdradę stanu i skierował skargę do Trybunał Konstytucyjnego. Procedura impeachmentu, czyli usunięcia ze stanowiska, została wszczęta... trzy dni przed jego ustąpieniem. W piątek zastąpi go reprezentujący lewicę Milosz Zeman.
Senat - zdominowany przez lewicowych przeciwników Klausa - zarzuca prezydentowi lekceważenie konstytucji. Jak twierdzą senatorowie, Klaus nie podpisywał uchwał przyjętych przez obie izby parlamentu. Z powodu swojego eurosceptycyzmu nie złożył też podpisu pod unijnym paktem fiskalnym.
Innym istotnym zarzutem jest masowa amnestia, jaką ogłosił Klaus w grudniu. Objęła ona 7 tysięcy osób, czyli jedną trzecią czeskich więźniów. Ustępujący prezydent wytłumaczył decyzję chęcią "dania szansy obywatelom, którzy trafili do więzień po raz pierwszy, a przede wszystkim tym, którzy zostali skazani na okres krótszy niż jeden rok". Ale jak twierdzą przeciwnicy Klausa, chodziło mu o uwolnienie grubych ryb - menedżerów zbankrutowanych banków i funduszy finansowych, czyli swoich dawnych przyjaciół i znajomych z elit politycznych uwikłanych w największe skandale.
Kary przewidziane w przypadku impeachmentu głowy państwa to utrata stanowiska, prawa do ponownego kandydowania na urząd prezydenta oraz prezydenckiej emerytury. Zatem Vaclava Klausa - jeśli zostanie uznany za winnego postawionych zarzutów - czeka jedynie brak specjalnych świadczeń emerytalnych. Dlatego decyzja Senatu jest postrzegana jako symboliczne uderzenie w reputację i osobę Klausa, który przez 10 lat urzędowania dorobił się masy wrogów, zwłaszcza na lewicy.
Nino Dżikija
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu