Co Brazylia zyska na mundialu
Opinia
Trwające mistrzostwa świata w piłce nożnej miały być wydarzeniem, które definitywnie potwierdzi brazylijskie aspiracje i ugruntuje znaczenie kraju na arenie międzynarodowej. Rzeczywiście: w ostatnich kilkunastu latach Brazylia pod wieloma względami nadrabiała wieloletnie zaległości. Szybki wzrost gospodarczy związany z wysokim popytem na surowce na globalnych rynkach (głównie z Chin) przyczynił się do wyraźnego wzrostu dochodów Brazylijczyków. Okres rządów prezydenta Luiza Luli (2003-2011) upłynął pod znakiem programów Bolsa Familia oraz Fome Zero, które przyczyniły się do wyjścia z biedy milionów obywateli.
Sukcesy ostatnich lat doprowadziły jednak do uśpienia uwagi władz, a globalny kryzys finansowy obnażył strukturalne problemy kraju. Niższe tempo wzrostu gospodarczego oraz wysoka inflacja w ostatnim okresie pokazują, że najprostsze metody poprawy życia Brazylijczyków zostały już wykorzystane i obecne władze będą musiały się zmierzyć z poważniejszymi wyzwaniami.
Biurokracja, korupcja oraz fatalny stan infrastruktury są czynnikami, które uniemożliwiają rozwój brazylijskiej gospodarki i stopniowe przejście od sektorów o niskiej wartości dodanej (np. eksport nieprzetworzonych surowców) do gospodarki opartej o nowoczesne technologie. Jeżeli dodamy do tego klimat, który nie sprzyja przedsiębiorczości, oraz niską jakość edukacji, otrzymujemy obraz kraju nieprzygotowanego do stawiania czoła konkurencji na globalnych rynkach.
Przyznanie Brazylii prawa do organizacji mistrzostw świata w piłce nożnej w 2014 roku oraz letnich igrzysk olimpijskich w 2016 roku miało być impulsem m.in. do nadrobienia zaległości infrastrukturalnych. Nowe drogi miały połączyć miasta gospodarzy, a lotniska usprawnić komunikację i - co najważniejsze - służyć mieszkańcom również po zakończeniu zmagań sportowych.
Jednak Brazylia nie była pierwszym krajem, który przekonał się, że budowanie na mistrzostwa jest zazwyczaj droższe i trudniejsze, niż oczekiwano. W dniu rozpoczęcia mistrzostw największym osiągnięciem w zakresie infrastruktury było wybudowanie lub wyremontowanie 12 stadionów. Wśród nich znajduje się mogący pomieścić 41 tysięcy widzów stadion w Manaus, który po mistrzostwach najprawdopodobniej będzie symbolem niegospodarności i obciążeniem dla budżetu (Manaus znajduje się w sercu amazońskiej dżungli i poza mistrzostwami futbol na najwyższym poziomie rzadko gości w tej okolicy).
Właśnie takie "inwestycje" przyczyniły się do wzrostu niezadowolenia społecznego. Wydawanie publicznych pieniędzy na mistrzostwa w obliczu innych pilnych potrzeb jest - w opinii wielu mieszkańców - nierozsądne i prowadzi do ograniczenia pozostałych inwestycji publicznych. Biorąc pod uwagę, że budowa infrastruktury na igrzyska olimpijskie w 2016 roku dopiero wchodzi w decydującą fazę, protesty społeczne będą na pewno powracać.
Po rozpoczęciu mistrzostw świata w piłce nożnej protesty zeszły jednak na drugi plan. Brazylia to kraj, który jest w stanie wiele poświęcić dla piłki nożnej. Jednak granica wytrzymałości może być już blisko. Wiele wskazuje, że nastroje społeczne - przynajmniej w najbliższym czasie - będą zależeć od wyników brazylijskiej drużyny na boisku. Biorąc pod uwagę, że wybory prezydenckie odbędą się już w październiku, nie można się dziwić, że prezydent Dilma Rousseff kibicuje Canarinhos.
@RY1@i02/2014/127/i02.2014.127.000001500.802.jpg@RY2@
Piotr Łysienia analityk makroekonomiczny
Piotr Łysienia
analityk makroekonomiczny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu