Dziennik Gazeta Prawana logo

W czołówce, ale nigdy z tytułem

29 czerwca 2016

Już nie są nazywani "Brazylijczykami Europy", ale dobra gra w obronie i geniusz Cristiano Ronaldo sprawiają, że - nieco szczęśliwie - awansowali do ćwierćfinału Euro 2016. Sky Sports uważa, że Portugalia może nawet wygrać turniej. W czwartek w Marsylii Polska zagra z nią o półfinał turnieju

Portugalia to jedna z tych drużyn, które kilka razy plasowały się w czołówce wielkich imprez, ale nigdy nie wygrały mistrzostw świata i mistrzostw Europy. Na mundialach była m.in. trzecia (1966) i czwarta (2006), na Euro - druga (2004; na własnym terenie) i trzecia (1984, 2000, 2012).

Warto zwrócić uwagę, że w trzech z ostatnich czterech turniejów Euro drużyna Portugalii awansowała przynajmniej do półfinału.

We Francji nie zachwyca formą - nie wygrała żadnego z czterech meczów w regulaminowym czasie gry! - ale jest już w ćwierćfinale. Brytyjska stacja telewizyjna Sky Sports uważa, że stać ją nawet na zdobycie mistrzowskiego tytułu.

Remisy z Islandią 1:1, Austrią 0:0 i Węgrami 3:3 oraz zwycięstwo po dogrywce z Chorwacją 1:0 zaprowadziły Portugalię do 1/8 finału ME. To jedna z tych ekip, podobnie jak niemiecka czy włoska, które uważane są za drużyny turniejowe, rozkręcające się w miarę rozgrywania kolejnych meczów. W spotkaniu z Węgrami Portugalczycy grali fatalnie w obronie, a w sobotę nie pozwolili Chorwatom na oddanie celnego strzału. Inna sprawa, że w obu meczach w wyjściowej jedenastce w obronie naszych najbliższych rywali wystąpił tylko Pepe.

Portugalczycy nie prezentują tak pięknej gry jak kiedyś (z tego powodu nazywano ich "Brazylijczykami Europy").

- Chcielibyśmy zagrać ładny mecz, ale nie zawsze w ten sposób wygrywa się turnieje - powiedział po meczu z Chorwatami 61-letni trener Fernando Santos, który prowadzi Portugalię od 2014 r.

Siłą portugalskiej drużyny jest gra w defensywie. W kadrze jest tylko jeden - obok Cristiano Ronaldo - klasyczny napastnik, Eder. Do Francji nie pojechał lewy obrońca Fabio Coentrao, jest tam natomiast 38-letni Ricardo Carvalho. Za wielki talent uchodzi 18-letni Renato Sanches. W sobotę wszedł na boisko dopiero w 50. minucie, ale UEFA uznała go za gracza meczu. Rozruszał on grę kolegów i zapoczątkował akcję, po której jego drużyna strzeliła gola. Bayern Monachium kupił go niedawno z Benfiki Lizbona za aż 35 mln euro.

Setny mecz w reprezentacji Portugalii rozegrał Nani (19 goli na koncie). Gola Chorwatom strzelił Ricardo Quaresma, ale największą gwiazdą drużyny od lat jest Ronaldo. CR7 w klubowym futbolu osiągnął wszystko. W kadrze, w której rozegrał 130 spotkań i zdobył 60 bramek, ciągle czeka na triumf w mistrzowskiej imprezie.

"Jemu bardzo zależy na Portugalii. Możecie zobaczyć, że nigdy nie odpuszcza żadnego meczu. Kiedy byłem w Realu, jego najlepszymi przyjaciółmi byli Portugalczycy, Pepe i Fabio Coentrao. Gdyby był Hiszpanem, wygrałby już dwa mistrzostwa Europy i mistrzostwo świata, może nawet więcej. Gra dla Portugalii jest dla niego podstawą. Chciałby wygrać coś na międzynarodowej scenie, ale udaje się to niewielu graczom i jeśli mu się nie uda, to cóż, czasami tak po prostu jest" - napisał w dzienniku "Telegraph" były trener Ronaldo w madryckim klubie Carlo Ancelotti. Na razie Ronaldo ma w swojej kolekcji "tylko" srebro i brąz mistrzostw Europy.

@RY1@i02/2016/124/i02.2016.124.00000150a.802.jpg@RY2@

Darko Bandic/AP

Nani (z lewej) rozegrał w reprezentacji Portugalii setny mecz. Ronaldo (z prawej) - 130.

Polsko-portugalskie konfrontacje

Trener Santos zawodniczą karierę zakończył w wieku... 21 lat. Jako szkoleniowiec prowadził m.in. FC Porto (0:0 i 3:0 z Wisłą Kraków w drugiej rundzie Pucharu UEFA), AEK Ateny, Panathinaikos Ateny, Sporting Lizbona, Benficę Lizbona, PAOK Saloniki i - w latach 2010-2014 - reprezentację Grecji (awans do ćwierćfinału Euro 2012, 1:1 w fazie grupowej z Polską; wcześniej, w 2011 r., 0:0 w towarzyskim spotkaniu z naszą ekipą).

Drużyny prowadzone przez Santosa nie przegrały z polskimi zespołami. Bilans gier obu reprezentacji jest także niekorzystny dla Biało-Czerwonych: trzy zwycięstwa, trzy remisy i cztery porażki, bramki 9-13.

W mistrzowskich imprezach spotykaliśmy się dwa razy. W MŚ 1986 w Meksyku Polska wygrała w Monterrey 1:0 po golu Włodzimierza Smolarka, w MŚ 2002 w Korei Południowej i Japonii przegrała w Jeonju 0:4 (hat-trick Paulety i gol Rui Costy).

Z meczów eliminacyjnych do historii przeszły przede wszystkim dwa starcia na Stadionie Śląskim w Chorzowie. W 1977 r. padł remis 1:1, który zapewnił ekipie Jacka Gmocha awans do MŚ 1978 w Argentynie. Prowadzenie dla Polski uzyskał Kazimierz Deyna, i to bezpośrednio z rzutu rożnego, ale został wygwizdany przez kibiców. Wyrównał Manuel Fernandes. W 2006 r. w meczu eliminacyjnym do ME 2008 w Austrii i Szwajcarii Biało-Czerwoni po kapitalnej grze pokonali Ronaldo i spółkę 2:1. 2:0 prowadzili już w 18. minucie po golach Euzebiusza Smolarka (bramkę dla gości zdobył w 90. minucie Nuno Gomes). Z obecnych kadrowiczów w naszej drużynie grał wtedy tylko Jakub Błaszczykowski. Rok później, w Lizbonie, było 2:2. Po raz ostatni obie drużyny zagrały ze sobą w 2012 r. w Warszawie (było 0:0).

W najnowszym, czerwcowym rankingu FIFA Portugalia zajmuje ósme miejsce, a Polska 27.-28. lokatę (razem z Chorwacją).

Najbardziej pamiętny indywidualny pojedynek między polskim a portugalskim piłkarzem stoczyli w 2013 r. Robert Lewandowski i Pepe w pierwszym meczu półfinałowym Ligi Europy Borussia Dortmund - Real Madryt (4:1). Fantastycznie dysponowany "Lewy" strzelił wszystkie cztery gole, a grający na środku obrony i zupełnie bezradny Pepe mógł tylko podziwiać wielką klasę Polaka. Nasz rodak zdradził po meczu, że przy jednym z rzutów rożnych Pepe podszedł do niego i powiedział: "Strzeliłeś już cztery gole, chyba wystarczy". Dodajmy, że Real, w którym zagrał też Ronaldo, prowadził wówczas inny słynny Portugalczyk, Jose Mourinho.

Jerzy Filipiuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.