Prezydent Emmanuel Macron na sondażowej huśtawce
Miniony weekend we Francji był znacznie spokojniejszy od poprzednich, ale nie oznacza to końca protestów przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego. Działacze organizacji pracowniczych zapowiadają 100 dni gniewu, a jedna z największych central związkowych zapowiedziała akcje polegające na wyłączania prądu w czasie wielkich imprez pokazywanych przez telewizje na całym świecie. Władze, chcąc uspokoić sytuację, zapowiadają dalsze etapy reformy systemu emerytalnego, które mają obejmować poprawę warunków pracy i otoczenia prawnego, a także edukacji i służby zdrowia.
Prezydent Macron i jego rodzime ugrupowanie Odrodzenie muszą się mierzyć z dużym spadkiem poparcia przed zaplanowanymi na przyszły rok wyborami do Parlamentu Europejskiego. Według najnowszego badania pracowni BVA dla radia RTL Macrona popiera tylko 26 proc. społeczeństwa. Inne sondaże mówią o 28–30 proc. Najgorsze wyniki od lat są skutkiem tego, że prezydent jest oskarżany o brutalne tłumienie protestów, przeforsowanie reformy z pominięciem głosowania w parlamencie i ignorowanie postulatów związków zawodowych. Te zapowiadają, że będą walczyć aż do wycofania się władz z reformy emerytalnej, a taki scenariusz Macron i jego obóz polityczny wykluczają. Zatem można się spodziewać, że Paryż wkrótce znów będzie płonął.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.