Buty Roosevelta o rozmiar za duże dla Bidena
Słabnący w sondażach prezydent przeforsował do tej pory jedynie część swoich flagowych inicjatyw. Skręt na lewo jest widoczny, ale porównania do Franklina Delano Roosevelta są na wyrost
Rok po zdobyciu największej liczby głosów w historii amerykańskich wyborów prezydenckich Joe Biden jest jednym z najbardziej niepopularnych przywódców USA. Pod koniec stycznia poparcie dla niego utrzymuje się na poziomie 42 proc., podczas gdy przed rokiem oscylowało wokół 55 proc. Miesiąc miodowy minął w lecie, sondaże tąpnęły po chaotycznym wycofaniu się wojsk Stanów Zjednoczonych z Afganistanu i przy wysokiej inflacji oraz wzroście wykrywanych przypadków koronawirusa nie zdołały się odbić.
Biden cieszy się obecnie poparciem podobnym do tego, jakie miał Donald Trump. Poza tym w niewielu sprawach przypomina republikanina. Różnice są wielkie, począwszy od retoryki, a skończywszy na nowym kursie w polityce gospodarczej czy klimatycznej. W ciągu roku Bidenowi udało się przeforsować w Kongresie i podpisać dwie gigantyczne ustawy warte łącznie ponad 3 bln dol. – kwoty nieporównywalne z pierwszym rokiem urzędowania w Białym Domu jego poprzedników. Pierwsza to pakiet stymulujący gospodarkę w czasie pandemii, druga to wyczekiwana i popierana przez obie partie potężna ustawa infrastrukturalna. – Amerykańska lewica żyje nadzieją, że Stany Zjednoczone odejdą od myślenia neoliberalnego, od reaganomiki i skręcą w stronę socjaldemokracji. Taki program ciężko forsować, bo przywiązanie do myślenia wolnościowego jest w USA bardzo silne. Biden jednak mocno nawiązuje do Franklina Delano Roosevelta, nieprzypadkowo powiesił jego portret nad kominkiem w Gabinecie Owalnym – tłumaczy nam Jakub Graca, ekspert Instytutu Nowej Europy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.