Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Trzeba przez to przejść

Chłopiec przed ośrodkiem kwarantanny, Szanghaj, 21 czerwca 2022 r.
Chłopiec przed ośrodkiem kwarantanny, Szanghaj, 21 czerwca 2022 r.
Ten tekst przeczytasz w 17 minut

Z kodem żółtym nie można wejść do sklepu ani autobusu. Z czerwonym trafia się do obozu covidowego, gdzie często nie ma pryszniców, a toalet jest za mało, by zapewnić jako taką wygodę kilku tysiącom osób. To chińska polityka zero COVID-19 w praktyce

Magda jest tłumaczką i od lat mieszka w Harbinie, stolicy chińskiej prowincji Heilongjiang. Każdy dzień zaczyna od sprawdzenia WeChata, najpopularniejszego w kraju komunikatora i portalu społecznościowego. Należy tam do kilku grup sąsiedzkich, dzięki którym jest na bieżąco z nowymi obostrzeniami covidowymi – bo te zmieniają się często z dnia na dzień. – Przez cały poprzedni rok Harbin funkcjonował od lockdownu do lockdownu. Co chwilę coś stawało: szkoły, przedszkola, aquaparki, galerie handlowe, karaoke, hotele. Zamykano je już po wykryciu kilku zachorowań, choć Harbin ma ponad 10 mln mieszkańców – opowiada Magda. I dodaje, że początkowo wśród mieszkańców dominowało przekonanie, że te środki są przesadzone. Bo gdy cały Harbin stawał, Szanghaj zamykał się tylko punktowo. – Ale kiedy tam rozlewała się fala zachorowań, pojawiły się głosy, że nasze podejście jednak było słuszne – mówi Polka. Zresztą Szanghaj wkrótce znalazł się w znacznie drastyczniejszym lockdownie niż Harbin.

Z WeChata Marta dowiaduje się też o obowiązkowych testach przeprowadzanych na osiedlu. Jej chińscy znajomi są w szoku, gdy mówi, że w Polsce wśród rodziny i znajomych chorobę przeszli prawie wszyscy, niektórzy więcej niż raz. Nie zna w Harbinie nikogo, komu wyszedłby pozytywny wynik. Wystarczy jednak opuścić jeden test, żeby kod QR w aplikacji covidowej zmienił się z zielonego na żółty. Kolor wskazuje na poziom ryzyka zakażenia wirusem. Zielony – niski – oznacza, że dana osoba ma aktualny negatywny wynik testu oraz nie miała kontaktu ani z chorym, ani z kimś, kto spotkał zakażonego. Może więc bez problemu poruszać się po mieście, czyli po zeskanowaniu kodu wejść do restauracji, sklepu, centrum handlowego itp., a także swobodnie korzystać z komunikacji miejskiej i taksówek. Kolor żółty – poziom średni – nie pozwala już wejść do żadnego z tych miejsc ani opuścić miasta. Z czerwonym kodem trafiamy do centrum covidowego – fangcangu. To wielki szpital polowy, w którym są izolowani chorzy – nawet ci łagodnie przechodzący infekcję. – Mój mąż kiedyś miał zajęcia online i nie zdążył na test. Co prawda zrobił go następnego dnia i miał wynik negatywny, ale i tak jego kod zmienił się na żółty. Musiał jechać do szpitala i zrobić dodatkowy test odpłatnie – opowiada Magda. Termin ważności testu liczy się od momentu przeprowadzenia, a nie opublikowania wyniku, a więc w dniach, gdy trzeba go odnawiać co 24 lub 48 godz., nie pozostaje dużo czasu na cieszenie się zielonym kodem.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.