Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Ziemia szuka rolnika

Ziemia szuka rolnika
fot. Carl M/Alamy Stock Photo/BE&W
17 maja 2024
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Proponowana przez francuski rząd nowelizacja prawa jest ważna dla państwa, ale nie dla protestujących przez całą zimę gospodarzy

Skrót artykułu

Kiedy projekt nowego prawa rolniczego był zapowiadany, to tak można było streścić jego główne założenie: uczyńmy francuskie rolnictwo znów wielkim. Kiedy trafił do parlamentu, opozycja i związki rolników nie zostawiły na nim suchej nitki. Można by powiedzieć, że takie wilcze prawo opozycji i samych bezpośrednio zainteresowanych, ale wydaje się, że tym razem w kilku punktach mają rację. A to dużo w przypadku nowelizacji, która liczy sobie ledwie 19 artykułów, w tym np. ten o zmniejszeniu wymagań wobec posiadaczy psów pasterskich z powodu zwiększenia populacji wilków we Francji (art. 16 zwalnia ich z konieczności budowania specjalnej infrastruktury, bo psy i tak przebywają głównie na zewnątrz).

Gra idzie o wielką stawkę, bo jak wynika z różnych danych, we francuskim rolnictwie pracuje zaledwie 400–500 tys. osób (przy 68-milionowej populacji), a za 10 lat jedna trzecia z nich może być już na emeryturze. Młodzi nie kwapią się do przejmowania gospodarstw po rodzicach ani do zakładania własnych, jeśli nie pochodzą z rolniczych rodzin, bo zawód (z wyjątkami) nie przynosi dziś dochodów zapewniających poziom życia na miarę XXI w. Tylko w ostatnim roku średni dochód gospodarstwa spadł o 10 proc. I przynajmniej od czasu wielkich manifestacji rolniczych, które straciły już efekt skali, ale lokalnie wciąż trwają, nie sposób udawać, że się o tym nie wie. Także o tym, że aż 20 proc. mieszkańców wsi żyje poniżej granicy ubóstwa. Co prawda, jak pisze Clément Reversé, socjolog z Uniwersytetu w Bordeaux, oficjalny wskaźnik ubóstwa wśród mieszkańców miast jest wyższy, ale „jeśli spojrzymy na pracowników poniżej 30. roku życia, poziom ubóstwa jest już bardzo podobny. Emeryci są jeszcze bardziej dotknięci ubóstwem na wsi niż w miastach”. Innymi słowy: biedę na wsi widać mniej niż w miastach, co nie znaczy, że jej tam nie ma. A bywa nawet bardziej dotkliwa, bo mentalność nie pozwala korzystać z pomocy społecznej.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.