W KIO czas mija szybciej
Sąd Najwyższy oceni, czy odwołania w przetargach wystarczy wysłać na czas, czy też liczy się dopiero, gdy dotrą do Krajowej Izby Odwoławczej
Firmy chcące podważyć decyzje zapadłe w przetargu mają na to niewiele czasu. Przy zamówieniach poniżej progów unijnych czasem muszą zmieścić się nawet w pięciu dniach (pozostałe terminy to 10 i 15 dni). Co gorsza, zgodnie z utrwalonym orzecznictwem, odwołanie musi w tym czasie fizycznie dotrzeć do Krajowej Izby Odwoławczej. To wyłom w całym polskim systemie prawnym, w którym obowiązuje zasada, że o dochowaniu terminu decyduje data stempla pocztowego. Teraz Sąd Najwyższy oceni, czy przyjęta w KIO interpretacja jest rzeczywiście prawidłowa. Zadano mu bowiem pytanie prawne, "czy pięciodniowy termin (...) na wniesienie odwołania od czynności zamawiającego zostaje przerwany w dniu złożenia przesyłki z odwołaniem w placówce pocztowej operatora wyznaczonego, czy w dniu dostarczenia tej przesyłki do siedziby Krajowej Izby Odwoławczej w Warszawie" (sygn. akt III CZP 90/13).
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.