Urzędnicy nie mogą zabierać wadium za brak dokumentów
Orzeczenie
Kontrowersyjny przepis, przez który firmy startujące w przetargach wciąż tracą niebagatelne kwoty, nie powinien być stosowany w literalnym brzmieniu - orzekł w piątek Sąd Najwyżyszy.
Chodzi o art. 46 ust. 4a ustawy - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759 z późn. zm.). Pozwala on organizatorowi przetargu zatrzymać wadium tylko z tego powodu, że wykonawca na jego żądanie nie uzupełnił dokumentów. Regulacja, która w swoim założeniu miała zapobiegać zmowom cenowym, stała się zmorą przedsiębiorców.
- Ten przepis jest niesprawiedliwy. Zdarza się, że przedsiębiorcy tracą znaczne kwoty tylko dlatego, że kurier nie dowiózł na czas dokumentów do siedziby urzędu - tłumaczy Grzegorz Lang, radca prawny z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".
W efekcie zamiast w nieuczciwe firmy regulacja uderza w te, które nie miały zamiaru manipulować cenami. Nawet wykonawcy, których oferty są plasowane na ostatnim miejscu, a więc nie mają żadnego wpływu na wynik przetargu, są pozbawiani wadium dlatego, że nie donieśli papierów.
- Bywają nawet przypadki, że niektórzy zamawiający czynią sobie z tej instytucji źródło dodatkowych dochodów - dodaje Robert Zugaj, adwokat w kancelarii JZP Kancelaria Adwokacka.
Piątkowy wyrok Sądu Najwyższego daje szansę na to, że takie praktyki przestaną mieć miejsce. Skład orzekający uznał, że stosując wspomniany przepis, należy się kierować wykładnią celowościową. A to oznacza, że zamawiający powinien każdorazowo badać, dlaczego nie uzupełniono dokumentacji i czy miało to na celu zmowę przetargową.
Sprawa dotyczyła spółki Consbud z Chyliczek, która wystartowała w zorganizowanym przez miasto stołeczne przetargu na budowę przychodni. Wpłaciła wadium w wysokości 130 tys. zł, jednak nie dopełniła wszystkich warunków przetargu. Miasto wezwało ją do uzupełnienia dokumentacji.
Spółka dostała czas do godziny 12.00 konkretnego dnia. Nie wysłała jednak dokumentów przed południem, a jedynie oświadczenie, że nie bierze już udziału w przetargu. Miasto zatrzymało wadium.
Wykonawca pozwał je o zwrot 130 tys. zł. Sąd I instancji oddalił powództwo, a sąd II instancji - apelację. Spółka wniosła więc skargę kasacyjną.
Na rozprawie przed Sądem Najwyższym pełnomocnik spółki przekonywał, że art. 46 ust. 4a p.z.p. nie może być wykorzystywany do tego, aby zamawiający zatrzymywali wadium tylko dlatego, że mają ku temu okazję.
- Nie powinien być zatem zawsze stosowany wyłącznie w jego literalnym brzmieniu, ponieważ potrafi wyrządzić krzywdę majątkową - argumentował adwokat Michał Bednarkiewicz.
- Spółka powinna jednak się liczyć z surowymi konsekwencjami. Tymczasem do wezwania o złożenie dokumentów w ogóle się nie odniosła - odpowiadał radca prawny reprezentujący miasto Maciej Kuczyński.
Sąd Najwyższy uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
Wskazał, że wykładnią art. 46 ust. 4a p.z.p. zajmował się już m.in. w wyroku z 22 listopada 2012 r. (sygn. akt II CSK 675/10). I także wówczas podkreślił konieczność uwzględnienia celu tego przepisu. Został on bowiem wprowadzony po to, by uniemożliwić zmowy przetargowe. Sąd musi teraz ocenić, jakie znaczenie miał brak uzupełnienia dokumentacji w terminie.
Ewa Maria Radlińska
Sławomir Wikariak
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 10 maja 2013 r., sygn. akt I CSK 422/12. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu