Zmowy nie ma, jest współpraca
Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że nie doszło do zmowy cenowej przy przetargu na informatyzację służby zdrowia. Chodzi o zamówienie za 374 mln zł na budowę platformy gromadzącej dane medyczne
Urząd Zamówień Publicznych wykazał, że firmy startujące w przetargu ogłoszonym przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Służby Zdrowia opracowały plan, aby mieć pewność, że zamówienie dostaną. Kontrolerzy wykazali, że spółki korzystały z identycznej dokumentacji, która zapewniła im niemal taką samą punktację. To - zdaniem UZP - miało zapewnić udział w przetargu tylko wybranym przedsiębiorstwom. A zarazem zablokować konkurencję. Prezes UZP podkreślał, że współpraca między firmami "została użyta w celach, które nie mogą być akceptowane przez organy administracji państwowej odpowiedzialne za właściwe funkcjonowanie systemu zamówień publicznych oraz współodpowiedzialne za efektywne wydawanie środków UE".
Krajowa Izba Odwoławcza nie zanegowała, że doszło do współpracy między firmami, jednak uznała, że była ona uprawniona. Komisja przygotowująca uchwałę podkreśliła, że to, co UZP uznało za działania naruszające uczciwą konkurencję, było uzasadnione "dążeniem do uzyskania jak największej korzyści gospodarczej". Ich zdaniem wzajemne wsparcie firm miało na celu "nie utrudnienie innym podmiotom dostępu do rynku, lecz dążenie do rzeczywistego udziału w rynku przez uzyskanie zamówienia".
- Jestem zaszokowany decyzją KIO, dziwne, że po tak szczegółowej kontroli UZP ostatecznie KIO wydało diametralnie inną decyzję - mówi jeden z prawników, który przyglądał się sprawie. Nie chce jednak pod nazwiskiem krytykować decyzji KIO.
Uchwała ta ucieszyła nie tylko firmy, które brały udział w przetargu, ale także urzędników. - Możemy wrócić do rozmów z Komisją Europejską o odblokowaniu certyfikacji dotacji na budowę e-administracji w ramach siódmej osi priorytetowej - przyznaje Iwona Wendel, wiceminister rozwoju regionalnego. Identycznie ocenia decyzje KIO minister administracji i cyfryzacji Michał Boni. Wcześniej w związku z negatywną oceną UZP finansowanie całego projektu P1, czyli budowy platformy zbierającej dane m.in. o pacjentach, receptach, wykonywanych usługach i placówkach medycznych, zostało wstrzymane.
- Decyzja KIO jest niezwykle ważna, bo jest kolejnym sygnałem, że konieczne jest poważne przeanalizowanie prawa zamówień publicznych szczególnie w kontekście wdrożeń informatyzacyjnych. Po raz kolejny - by przywołać choćby niezrealizowany przetarg na dowody biometryczne - mamy dowód, że nie przystaje ono do wymogów rynku - mówi Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.
W przypadku zamówienia na P1 problemem było to, że jest tylko kilka firm na rynku dysponujących takim doświadczeniem, by mogły spełnić wymogi postawione przez zamawiającego. Stąd choćby problemy z ich podobną referencyjnością.
Za CSIOZ fala krytyki ciągnie się od kilku miesięcy. Nieprawidłowości wyszły już przy kontroli NIK, który wskazywał m.in. na uchybienia przy przetargach, opóźnienia, brak merytorycznych pracowników. A tylko w tym roku UZP trzy razy wydało niekorzystne dla CSIOZ wyniki kontroli przy zamówieniach w ramach projektu. W każdym z trzech postępowań Władza Wdrażająca Programy Europejskie nałożyła korektę w wysokości 25 proc. zgodnie z dokumentem "Wymierzanie korekt finansowych za naruszenia prawa zamówień publicznych związane z realizacją projektów współfinansowanych ze środków funduszy UE". Oznacza, to, że te pieniądze nie mogą być rozliczane z Unii. Chodziło o kontrakty za kilkaset tysięcy złotych.
Pieniądze jeszcze nieutracone
Polska ma 3 lata na wykorzystanie 700 - 800 mln euro z projektów informatycznych w administracji, których realizacja została zatrzymana w związku z podejrzeniami o korupcję i zmowę cenową - mówiła wczoraj oficjalnie w Brukseli minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. Nowych projektów informatycznych w dziedzinie e-administracji poszukuje Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji.
W kwietniu Komisja Europejska zdecydowała o przerwaniu wypłat dla Polski na projekty elektronicznej administracji (e-government) ze względu na "obawy związane z legalnością i regularnością wydatków oraz niską efektywnością zarządzania dofinansowaniem UE". Wcześniej w mediach pojawiły się doniesienia o zarzutach korupcji wobec b. szefa Centrum Projektów Informatycznych Andrzeja M. Centrum odpowiada za kilka systemów dla e-administracji, m.in. ePUAP.
Klara Klinger
Sylwia Czubkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu