Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Złe wyniki kontroli? Pozwiemy was do sądu

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Firma Sygnity żąda, by Urząd Zamówień Publicznych unieważnił niekorzystne dla niej wnioski z audytu

Wynik kontroli przetargu organizowanego przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ) był druzgoczący. Kontrolerzy Urzędu Zamówień Publicznych wykazywali, że firmy informatyczne biorące w nim udział były w zmowie cenowej. I dlatego przetarg winien być unieważniony. Teraz sprawę bada Krajowa Izba Odwoławcza. Ale zanim doszło do rozprawy i wydania wyroku, jedna z oskarżonych firm zaczęła walczyć o cofnięcie jej zarzutów. Z dokumentu, do którego dotarł DGP, wynika, że firma Sygnity żąda od UZP, by "zaniechał niedozwolonych działań" - jak określa wyniki kontroli. Jej zdaniem naruszają one dobre imię firmy.

UZP stwierdził, że firma współpracowała z innymi, po to by zablokować konkurencję i wygrać przetarg. Wnioski te kontrolerzy poparli szczegółową argumentacją. Aby udowodnić, że firmy korzystały często z tego samego dokumentu w celu uzyskania tej samej punktacji, wskazywano nawet na takie drobiazgi jak sposób redakcji składanych wniosków - jeżeli w dokumentacji jednej z nich pojawiał się błąd, ponawiany był potem we wnioskach innych.

Sygnity jednak wzywa, by UZP zamieścił komunikat, w którym zdementuje, jakoby firma dokonała czynu nieuczciwej konkurencji i że uczestniczyła w zmowie. Takie pismo UZP miałby rozesłać do wszystkich firm, które brały udział w przetargu, a dodatkowo opublikować na swojej stronie internetowej dementi. W razie niespełnienia tych oczekiwań Sygnity rozważa skierowanie sprawy do sądu. Takie żądania firmy wobec instytucji kontrolującej prawidłowość przetargów w administracji publicznej to precedens, a UZP został postawiony w trudnej sytuacji.

- Bez wątpienia prezes Urzędu Zamówień Publicznych może przeprowadzać kontrolę zgodności udzielania zamówień publicznych z przepisami ustawy. Jednak nie wyłącza to możliwości dokonania naruszenia dóbr osobistych podmiotu, który jest kontrolowany, w szczególności w przypadku formułowania poważnych zarzutów naruszenia prawa pod adresem kontrolowanego pomimo braku dowodów na określone działania - ocenia mecenas Maciej Gawroński, ekspert prawa gospodarczego z kancelarii Bird & Bird. - W tym kontekście ewentualna ocena, czy prezes Urzędu Zamówień Publicznych naruszył dobra osobiste firmy, będzie rozpatrywana pod kątem tego, czy dochował należytej staranności przy formułowaniu wniosków z kontroli i czy miał wystarczająco uzasadnione podstawy do formułowania negatywnych ocen na temat działań kontrolowanego - dodaje ekspert.

Do tej pory praktyka pozywania za naruszenie dobrego imienia przez firmy zdarzała się między konkurentami na rynku lub w przypadku prywatnych firm wykonujących audyty. Ostatnio jednak pojawiają się także takie działania w stosunku do urzędów.

Co ciekawe, prawie identyczne zrzuty jak Sygnity UZP postawił w swojej odpowiedzi na audyt także zamawiający, czyli CSIOZ. I on zarzucał, że prezes UZP dopuszcza się pomówienia. - Takie stwierdzenia to próba nieuprawnionego nacisku na decyzje podejmowane w przedmiotowej sprawie przez prezesa urzędu - stwierdził Jacek Sadowy, prezes UZP, w piśmie, które przesłał do CSIOZ oraz do KIO. Sprawa jest o tyle istotna, że przetarg, który zakwestionował UZP, wart jest ponad 370 mln zł, a zarzuty postawione przez kontrolerów mogą wstrzymać finansowanie go (wynoszące 85 proc.) przez Komisję Europejską. Certyfikacja tego projektu do czasu wyjaśnienia wszelkich nieprawidłowości już została zatrzymana.

@RY1@i02/2012/084/i02.2012.084.00000040d.802.jpg@RY2@

Kto wygrał feralny przetarg na platformę P1

Sylwia Czubkowska

Klara Klinger

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.