Etat dla ochroniarza sposobem na większe bezpieczeństwo
Strażnik emeryt z umową o dzieło. Taka patologiczna sytuacja może się wkrótce zmienić
- Nie jest możliwa profesjonalna ochrona przy cenach rzędu 5 zł za godzinę. A takie stawki są oferowane w polskich przetargach - mówi Zbigniew Łagiewski, członek zarządu Polskiego Związku Pracodawców "Ochrona" i współwłaściciel firmy ochroniarskiej. - Głównym tego powodem jest kierowanie się przy wyborze oferty wyłącznie ceną. Co gorsza, urzędnicy nie badają też proponowanych stawek pod kątem rażąco niskiej ceny - tłumaczy.
Taniej, niż było można
Teoretycznie ustawa - Prawo zamówień publicznych nakazuje odrzucanie ofert zawierających rażąco niską cenę. Tyle że trudno jest ustalić, kiedy mamy z nimi do czynienia. Zamawiający, którzy przez lata płacili dumpingowe wynagrodzenie, na tej podstawie szacują wartość kolejnej umowy. Efekt - przyrównanie cen do wartości zamówienia nie pokazuje, że są one zaniżone. Co najwyżej może pokazać, że przewidziana pula nie wystarczy na realizację umowy, jeśli przetarg wygrałaby oferta z realistyczną ceną.
Okazuje się jednak, że pewnym wyznacznikiem może być minimalne wynagrodzenie. Pod jednym jednak warunkiem - zamawiający musi wymagać, by zlecenie wykonywali pracownicy zatrudnieni na etat. Pokazuje to wyrok Krajowej Izby Odwoławczej, która badała przetarg na ochronę jednostki wojskowej. Firma kwestionująca jego wyniki zarzuciła dwóm innym, że zaniżyły cenę. Na podstawie minimalnego wynagrodzenia przewidzianego przepisami na 2012 r. (1500 zł) obliczyła ona, że stawka za jedną roboczogodzinę powinna wynieść nie mniej niż 12,98 zł. Tymczasem w jednej z ofert zaproponowano 11,28 zł, a w drugiej 12,41 zł.
Ceny te wzbudziły zresztą wątpliwości samego zamawiającego, który zażądał wyjaśnień. Firmy tłumaczyły, że mogą zaoferować niższą cenę, bo zatrudniają pracowników w niepełnym wymiarze godzin. Zamawiający uwzględnił to i zdecydował, że nie ma podstaw do odrzucenia ofert.
Czy to dozwolone?
Do innych wniosków doszła natomiast KIO. - Wymiar czasu, w jakim wykonawca zamierzał zatrudnić pracowników przy realizacji zamówienia, miał wtórne znaczenie. Istotne, z punktu widzenia kalkulacji ceny oferty miała liczba przewidzianych godzin pracy, przy zastrzeżonym obowiązku zatrudnienia odpowiedniej liczby pracowników do realizacji przedmiotu umowy - uzasadniła wyrok nakazujący odrzucenie obydwu ofert przewodnicząca składu orzekającego Izabela Niedziałek-Bujak. Jej zdaniem w takiej sytuacji minimalne wynagrodzenie determinowało cenę podawaną w ofercie za roboczogodzinę.
- Zdaję sobie sprawę, że zaniżanie cen w przetargach ochroniarskich jest poważnym problemem. Mam jednak wątpliwości, czy zamawiający mógł wymagać zatrudniania na etat. Takie żądanie było zawężające względem ustawy o ochronie osób i mienia oraz rozporządzenia o prowadzeniu ewidencji pracowników ochrony, które dopuszczają inne formy pracy, np. na umowę-zlecenie - komentuje Dariusz Ziembiński, ekspert Konsultantów Zamówień Publicznych.
KIO w wyroku nie oceniła merytorycznie tego wymogu, jednak z kontekstu wynika, że uznała go za dopuszczalny. Zaczął on się pojawiać w specyfikacjach coraz większej liczby przetargów. Zamawiający najczęściej tłumaczą go specyfiką usługi, która wymaga pełnej dyspozycyjności i rzetelności.
Sławomir Wikariak
Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 10 stycznia 2012 r., sygn. akt KIO 2775/11
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu