Rząd Platformy Obywatelskiej kontra klub PO
Trochę to dziwne, że posłowie PO chcą czego innego niż ich własny rząd. I vice versa zresztą. Mam na myśli nowelizację przepisów o zamówieniach publicznych. Sejm pracuje jednocześnie nad projektem rządowym i poselskim, co powoduje dość nietypowe sytuacje. Jak chociażby to, że rządową propozycję podwyższenia do 30 tys. euro progu, do którego nie trzeba organizować przetargu, popiera klub PiS, bo posłowie PO chcą pójść dalej i ustawić próg na poziomie 50 tys. euro. Przyznacie państwo, że to niecodzienna sytuacja?
To jednak nie koniec. Otóż rząd przygotowuje teraz stanowisko wobec projektu własnych posłów. Jeszcze nie zostało przyjęte, ale z tego, co przedłożył jako swą propozycję Urząd Zamówień Publicznych wynikałoby, że pomysły klubu PO w większości nadają się jeśli nie do kosza, to co najmniej do poprawki.
A chodzi o propozycje od dawna zgłaszane przez przedsiębiorców, jak chociażby obowiązkowa waloryzacja wynagrodzenia po zmianie podatków, minimalnego wynagrodzenia czy też składek na ZUS.
Współautor poselskiego projektu wpływowy poseł Adam Szejnfeld tłumaczy, że to przejaw demokracji panującej w PO i dowód, że opinie, jakoby Sejm był tylko maszynką do głosowania, to niesprawiedliwe kalumnie. Generalnie jego zdaniem w całej tej sytuacji nie ma nic dziwnego.
I sam już nie wiem, dlaczego mimo tych zaklęć nie mogę przestać się dziwić.
@RY1@i02/2013/218/i02.2013.218.183000400.802.jpg@RY2@
Sławomir Wikariak dziennikarz działu prawo
Sławomir Wikariak
dziennikarz działu prawo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu