Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zamówienia publiczne

Więcej gminnych zleceń dla lokalnych przedsiębiorców

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Zwiększenie pułapu kwot, do jakich nie trzeba organizować przetargów, ucieszy te firmy, które dotychczas nie ubiegały się o zamówienia publiczne

@RY1@i02/2014/077/i02.2014.077.21500030a.802.jpg@RY2@

Od 16 kwietnia firmy śledzące ogłoszenia o zamówieniach publicznych mogą obserwować ich duży spadek. Powód? Tego dnia weszła w życie nowelizacja ustawy z 29 stycznia 2004 r. - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 907 ze zm.), która znacząco podniosła próg bagatelności. To próg, do którego zamawiający może zawrzeć umowę z pominięciem procedur określonych w wymienionej ustawie.

Od ponad sześciu lat wynosił on 14 tys. euro. Od 16 kwietnia został podniesiony ponad dwukrotnie, do kwoty 30 tys. euro. Chodzi przy tym o szacunkową wartość zamówienia, czyli kwotę netto. Biorąc pod uwagę dzisiejszy przelicznik euro na złote obowiązujący przy zamówieniach publicznych (jest on ustalany raz na dwa lata, obecny obowiązuje od 1 stycznia 2014 r.), oznacza to, że zamawiający nie musi stosować ustawy do kwoty 126 747 zł netto. Brutto więc wyda poza procedurami ok. 156 tys. zł.

Chociaż wydawać by się mogło, że procedury przetargowe sprzyjają konkurencji i powinny cieszyć przedsiębiorców, większość skupiających ich organizacji podczas prac legislacyjnych poparła pomysł podniesienia progu. Szczególnie ciepło przywitały go środowiska reprezentujące mniejsze firmy. One wręcz opowiadały się za dużo wyższym ustawieniem poprzeczki (projekt posłów PO proponował próg w wysokości 50 tys. euro).

Dla jednych dobrze...

Skąd ten paradoks? Otóż mniejsi przedsiębiorcy liczą na to, że więcej zleceń będzie trafiać w ręce lokalnych firm. Jest w tym trochę racji, już chociażby z powodu tego, że zamawiający nie będą teraz musieli ogłaszać zamówień w Biuletynie Zamówień Publicznych. W ten sposób duże, działające w skali ogólnokrajowej czy nawet globalnej firmy, nie będą miały skąd czerpać wiedzy o zamówieniach. Nie będą więc mogły konkurować np. ceną. Większa więc będzie szansa, że umowa zostanie zawarta z lokalnym przedsiębiorcą.

Korzystne może to być przede wszystkim dla firm, które dotychczas z jakichś względów nie ubiegały się o publiczne zamówienia. Teraz zyskają szanse, że mimo braku aktywności na tym polu i tak otrzymają zlecenie. Nawet przy zamówieniach podprogowych urzędnicy muszą szanować zasady konkurencyjności, ale większe jest prawdopodobieństwo, że zlecenie pozostanie na lokalnym rynku. Zgodnie z ogólnymi wytycznymi wynikającymi z Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej czy też krajowych przepisów o gospodarowaniu finansami publicznymi administracja powinna zapewnić uczciwą konkurencję i równe traktować strony.

Część urzędów tworzy nawet specjalne regulaminy, w których określa zasady udzielania zamówień poniżej progu bagatelności. Większość jednak zadowala się minimum, czyli wysyła trzy pytania ofertowe do trzech przedsiębiorców. Ci następnie składają swe oferty, przy czym chodzi tak naprawdę o wskazanie ceny, za jaką są w stanie zrealizować zamówienie. Zamawiający wybiera najtańszą z nich i kończy postępowanie.

Niewątpliwym plusem złagodzenia przepisów jest zminimalizowanie formalności w postępowaniach poniżej progu bagatelności, co przekłada się na brak kosztów związanych z przygotowaniem oferty. Co więcej, firmy nie muszą też wpłacać wadium, które jest często wymagane nawet w małych przetargach.

...dla innych gorzej

Z innej jednak strony wykonawcy, którzy mają pewne doświadczenie na rynku zamówień publicznych, mogą teraz stracić dostęp do zleceń. Przede wszystkim dlatego, że nie będą o nich wiedzieć. To od urzędnika będzie bowiem zależało, czy i kogo poinformuje o planowanym zamówieniu. Nawet jeśli przedsiębiorca w jakiś sposób się o nim dowie, to i tak zamawiający nie będzie musiał przyjąć jego oferty. Ograniczenie formalności może więc oznaczać, że urzędnik autorytarnie wyznaczy, do kogo trafią publiczne pieniądze.

Wykonawcy eliminowani z rynku niewiele zaś będą mogli zrobić, by walczyć o swe prawa. Przy zamówieniach udzielanych z pominięciem prawa zamówień publicznych nie przysługuje bowiem możliwość złożenia odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej.

3,6 mld zł rocznie wyda administracja bez przetargów

45 tys. zamówień rocznie przestanie podlegać przepisom

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.