Urzędnik zawini, a powieszą burmistrza
Lokalny włodarz, prezes urzędu, a nawet minister muszą złożyć oświadczenie, że w przetargu nie startowała firma, z którą mają relacje mogące poddać w wątpliwość ich bezstronność. I to nawet jeśli sami nie brali udziału w postępowaniu, ale jedynie złożyli podpis na umowie o zamówienie. Tak wynika z najnowszej interpretacji przepisów wydanej przez Urząd Zamówień Publicznych i uwzględniającej orzecznictwo Sądu Najwyższego.
Wcześniej stanowisko UZP było inne. Uznawał on, że sam moment podpisywania umowy nie był zaliczany do czynności wykonywanych w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego. Dlatego też oświadczenia o braku konfliktu interesów składały wyłącznie osoby, które rzeczywiście prowadziły przetarg (np. członkowie komisji), a rola szefa jednostki sprowadzała się tylko do podpisania umowy.
Dziś, w świetle nowej interpretacji, burmistrzom czy dyrektorom urzędów grożą postępowania dyscyplinarne nawet wtedy, gdy nie brali czynnego udziału w przetargu. Odpowiadać mogą wstecz - za umowy podpisane trzy lata temu.
Eksperci uważają, że osoby te nie powinny być pociągane do odpowiedzialności, skoro działały w zaufaniu do państwa i nie wiedziały, że podpisując umowę, wykonują czynności w postępowaniu. ⒸⓅ B6
Sławomir Wikariak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu