Zakręcony kurek
W ostatnich latach zmiany w prawie dotyczące sądownictwa wyprowadziły na ulice tysiące Polaków, a rząd RP postawiły przed unijnym trybunałem. Emocjom i zaangażowaniu trudno się dziwić, skoro dotyczą gwarancji obywatelskich. Można się natomiast dziwić, że inna zmiana ustrojowa nie budzi tych emocji prawie wcale, choć dla przeciętnego obywatela jest nie mniej istotna. Być może przyczyna w tym, że rewolucja dotycząca samorządów jest pełzająca i zakamuflowana. Tym bardziej warto o niej mówić
Polski samorząd jest powszechnie chwalony. I słusznie, bo nie było po 1989 r. reformy, która lepiej by się udała. Cywilizacyjna przemiana Polski, której dokonały właśnie samorządy, była możliwa dzięki szerokim kompetencjom i gwarancjom, w jakie samorząd terytorialny wyposaża konstytucja i ustawy ustrojowe. Wydawało się, że to model bezpieczny, trudny do naruszenia. Oparty na zasadzie subsydiarności, zapisanej nie tylko wprost w art. 163 ustawy zasadniczej, lecz także w jej preambule, co czyni ją dyrektywą wykładni. Chroniony również sądowo.
Powolne podskubywanie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.