Czekamy na zmiany. Są konieczne
Powszechnie uważa się, że ustrój samorządów wymaga pewnych modyfikacji. Nie jest to zaskakująca teza, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jednostki samorządu terytorialnego osiągnęły już dojrzałe 30 lat
Miniony rok naznaczony był nie tylko wyzwaniami, jakie postawiła administracji pandemia, lecz także wyjątkowej wagi i temperatury napięciami na linii rząd – samorządy. Na ich tle formułuje się postulaty konieczności zmian, nierzadko o przeciwnych wektorach. Jednak w debacie publicznej nie pojawiają się zbyt szeroko ich konkretne propozycje. Owszem, środowiska naukowe proponują rozwiązania, powstaje wiele prac, organizowane są konferencje, samorządowcy również mają propozycje. To jednak wewnętrzna dysputa, która nie angażuje ani parlamentarzystów, ani mediów, ani obywateli. Zmiany ustrojowe są jednak konieczne. Jeśli mają coś poprawić, a nie zepsuć, muszą być przedmiotem szerokiego konsensusu i cechować się najwyższej klasy techniką legislacyjną. Nie da się ich dobrze przygotować w zaciszu gabinetów ani na kolanie. Wymagają dla swojej jakości czasu na rozmowę, przemyślenie, dopieszczenie. Tym bardziej jesteśmy spóźnieni.
Benjamin Franklin powiedział słynne zdanie, że w życiu pewna jest śmierć i podatki. W samorządzie pewne jest co innego: nieustająca zmiana. Potrzebna jest więc ciągła adaptacja, ta zaś wymaga modyfikacji myślenia, organizacyjnych i legislacyjnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.