Niedokończone plany miejscowe mogą trafić do kosza
Problem będą miały te gminy, które do końca 2025 r. nie uchwalą planów ogólnych i nie zdążą przyjąć planów miejscowych, których procedowanie rozpoczęły po 24 września br. Wstrzymanie prac nad nimi zahamuje inwestycje
Jedną z głównych zmian wprowadzonych reformą planowania przestrzennego jest zastąpienie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy (dalej: studium) zupełnie nowym dokumentem planistycznym – planem ogólnym gminy (dalej: PO). Każda gmina w Polsce ma obowiązek uchwalenia PO przed 1 stycznia 2026 r. Będzie on aktem prawa miejscowego i podstawą do uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i wydawania decyzji o warunkach zabudowy. Studia zachowują moc do dnia wejścia w życie planu ogólnego gminy, jednak nie dłużej niż do końca 2025 r. Co do zasady od tego czasu uchwalenie planu miejscowego albo jego zmiana będą możliwe, tylko jeżeli w gminie w życie wszedł PO (o wątpliwościach samorządów w tej sprawie pisaliśmy m.in. w artykule: „Za mało czasu i pieniędzy dla gmin na plany ogólne”, DGP nr 75/2023).
Dla toczących się zaawansowanych procedur planistycznych ustawodawca przewidział przepisy przejściowe – tak aby było możliwe ich zakończenie mimo wygaśnięcia studium i ewentualnego braku planu ogólnego w ustawowym terminie. Zostały one jednak sformułowane w taki sposób, że dokończyć będzie można tylko te prace, które formalnie rozpoczęto przed 24 września br., a więc przed wejściem w życie ustawy z 7 lipca 2023 r. o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1688 dalej: nowelizacja). Oznacza to blokadę inwestycji, dla których zdecydowano się na rozpoczęcie procedury uchwalenia planu miejscowego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.