Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak szybko zlikwidować bariery inwestycyjne

18 lutego 2009

c23a258e-c75d-4b78-9cce-2f0697ef302e-38894638.jpg

ekspert Business Centre Club

Istnieje wiele prostych czynności, które gmina może wykonać, podnosząc znacznie swoją atrakcyjność inwestycyjną. Barierą dla inwestora jest najczęściej: brak planu zagospodarowania przestrzennego (nagminny problem), brak nowych lub prawidłowo sporządzonych map geodezyjnych, brak w gminie aktualnej i wiarygodnej informacji o własności gruntów, nieuregulowany status prawny nieruchomości, rozumianych również w kontekście gruntu, przez który ma być np. przeprowadzona droga dojazdowa czy gazociąg. Te proste bariery spotyka na co dzień każdy inwestor w całej Polsce. Bądźmy realistami. Dobrze uchwalony plan, mapy, porządek w księgach wieczystych oraz dobre robocze kontakty urzędu gminy z lokalnym zakładem energetycznym, wodociągami oraz powiatowym geodetą to i tak wielokrotnie więcej, niż mógłby wymarzyć sobie inwestor.

Kolejną ważną sprawą jest zapewnienie na danym terenie tradycyjnej infrastruktury (uzbrojenia terenu), ale również telekomunikacyjnej i teleinformatycznej na danym terenie.

Wreszcie, jako ukoronowanie działań samorządu, stworzenie stanowiska w gminie i zatrudnienie osoby, która pomoże swoją wiedzą merytoryczną i znajomością struktury gminy oraz procedur. Do tego jest jednak potrzebne głębokie przeświadczenie gminy, że inwestor to nie petent, ale źródło podatków, dochodów i bogactwa gminy. A jego inwestycja to wspólny, a nie tylko jednostronny biznes.

Bastionem polskiej biurokracji są zezwolenia i uzgodnienia. W tym przypadku gmina jest zakładnikiem naprawdę bardzo złych polskich regulacji ustawowych. Jest faktem, że osobiste zaangażowanie urzędników gminy w przeprowadzenie niezbędnych procedur skraca je do tygodni. Brak takiego wsparcia to niestety kwestia wstrzymywania wielu przedsięwzięć na okres wielu miesięcy. I to - zaznaczmy - bez jakiejkolwiek złej woli stron i braku merytorycznych wątpliwości. Najciekawsze jest to, że również gmina, realizując swoje własne i publicznie pożyteczne inwestycje, jest zakładnikiem tych samych przepisów. Stąd fizyczna realizacja inwestycji to np. dwa miesiące, a towarzyszący temu proces biurokratyczny poprzedzający inwestycję to pięć - sześć miesięcy.

Przykładem jest sytuacja, w której gmina do przeprowadzenia 100 metrów światłowodu przez tereny publiczne, (choć podległe jurysdykcji różnych podmiotów państwowych i samorządowych) musi zdobyć kilkadziesiąt zgód i pozwoleń. I nic nie da się tu przyspieszyć, skrócić, usprawnić nawet przy osobistym zaangażowaniu burmistrza i rady. Kolejny przykład to inwestycje wymagające według polskich przepisów przeprowadzania badania oddziaływania na środowisko. To są inwestycje dla osób silnie zdeterminowanych, które nie zrażają się tym, że dla zbudowania czegoś, co konstruuje się przez kilka tygodni, należy spędzić rok lub dłużej w urzędach.

Bariery te to konkretne przepisy w konkretnych aktach prawnych, które są dobrze znane. Niestety, politycy, dysponujący inicjatywą ustawodawczą, mają jak dotychczas przewlekłą i nieuleczalną skłonność do zapominania o tych przepisach.

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.