Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządy potrafią zadbać o oświatę

11 lutego 2009

starosta przasnyski

73f58cfe-327a-4546-bbce-f6b554668d01-38892522.jpg

Ani samorządy, ani regionalne izby obrachunkowe nie dysponują wzorem do obliczenia średniej płacy nauczycieli w poszczególnych stopniach awansu zawodowego. Jak przewiduje ustawa z 21 listopada 2008 r. o zmianie ustawy - Karta Nauczyciela (Dz.U. z 2008 r. nr 1, poz. 1), wysokość wynagrodzeń nauczycieli będą sprawdzać regionalne izby obrachunkowe.

Zatrudnienie w szkołach odbywa się w zróżnicowanym wymiarze, a status nauczycieli zmienia się często w trakcie roku szkolnego. Każdy wzór na obliczenie średnich płac będzie więc obarczony wadą wielu dozwolonych wyników, podobnie jak równanie z więcej niż jedną niewiadomą. Z tego powodu należy unikać rozwiązań prawnych, które niosą za sobą groźbę bezpodstawnych i trudnych do rozstrzygnięcia konfliktów. Bardziej sprawiedliwe i jednoznaczne jest oparcie płac na podstawie płacy minimalnej, określanej przez ministra edukacji narodowej.

Dobrze jest, jeśli prawo wyzwala pozytywne motywacje, np. wiąże wysokość wynagrodzenia z efektami pracy. Dodatek wyrównawczy nie spełnia tej roli. Dodatek motywacyjny skłania do wysiłku w kierunku maksymalizacji efektów, dodatek wiejski wynagradza dojazd i pracę w obszarach peryferyjnych, zapłata za dodatkowe zajęcia uzasadniona jest dodatkowym wymiarem pracy. Cały ten wysiłek przestaje być koniecznością, bo tę samą średnią można osiągnąć bez żadnych zabiegów wprowadzonym właśnie dodatkiem wyrównawczym. Samorządy nie zasługują na oskarżenia i odgórne kontrole racjonalności wydatkowania pieniędzy oświatowych. Zarówno płace nauczycieli, jak i warunki lokalowe szkół i ich wyposażenie znacznie się poprawiły po przejęciu oświaty przez samorządy. Stało się tak pomimo braku jakiegoś wyraźnego wzrostu nakładów finansowych z budżetu państwa. Większość samorządów na zadania oświatowe kieruje dochody z innych obszarów. Pojedyncze jednostki, które tego nie robią, nie mogą być zasłoną dla kwestionowania prawa społeczności lokalnych do decydowania o swoich sprawach. Tym bardziej, że dotyczy to samorządów najbiedniejszych, na ogół z przyczyn od nich niezależnych. Skąd np. powiaty rolnicze mają brać pieniądze na niezbędne inwestycje oświatowe, skoro nie otrzymują żadnej rekompensaty z tytułu zwolnienia przez państwo rolników z podatków PIT i CIT stanowiących główne źródło dochodów własnych powiatów.

Aby zracjonalizować koszty, część samorządów nie utrzymuje w każdej szkole obsługi finansowej, gospodarczej, ubezpieczeniowej itp. Taniej i sprawniej robi to urząd lub wyłoniona w przetargu firma. Tego typu zróżnicowanie organizacyjne nie jest uwzględniane w statystyce wydatków bieżących na oświatę za sprawą niedoskonałego systemu informacji oświatowej. Za niedoskonały program informacji płacą najbiedniejsi i z konieczności najbardziej efektywni brakiem dostępu do rezerwy oświatowej, a także usztywnieniem wydatków przez nieprzemyślaną legislację centralną.

Najlepszą kontrolę efektywności wydatkowania środków finansowych przez samorządy sprawują społeczności lokalne. Wyznawanie innej filozofii zawraca demokrację do przeszłości.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.