Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Warto pomyśleć o tym, by dać narzędzia słabszym

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Trzeba wreszcie w racjonalny sposób mówić o przyszłości. Sytuacja z PPP jest w dalszym ciągu patowa. Tymczasem stoimy w obliczu coraz ściślejszego dyscyplinowania finansów publicznych. W praktyce oznacza to, że samorządom może być coraz trudniej sięgać po fundusze wspomagające bez uwzględnienia PPP. Pieniędzy publicznych będzie mniej i będą one trudniej dostępne.

Dlatego potrzebny jest ośrodek kompetentnych ocen projektów, jakie chciałyby realizować samorządy. Ośrodek ten powinien wykorzystywać wszystkie już istniejące doświadczenia w analizach projektów PPP, doradztwie, w informowaniu zainteresowanych oraz w wykonawstwie konkretnych przedsięwzięć. Centrum takie ma szanse powstać w ramach struktury czy przy BGK, który jest bankiem państwowym i dlatego jego opinia może być traktowana jako wyraz oficjalnego stanowiska czy interpretacji. Opinia centrum certyfikacyjnego będzie dla samorządu wiarygodna, będzie upewniać, że wybierając PPP, poszły one dobrą drogą.

Wsparcie instytucjonalne w postaci powołania centrum certyfikacji, o czym była dziś mowa, to bardzo dobra i potrzebna inicjatywa. Może przyspieszyć realizację projektów PPP. Na konkurencyjnym rynku lepsza jest generalnie swoboda negocjacji. Polska ma jednak za sobą długą historię braku dobrej współpracy na styku sektora publicznego i prywatnego. Dlatego trzeba zrozumieć potrzebę jej instytucjonalizacji.

Instytucje instytucjami, ale nic nie zastąpi determinacji samych bezpośrednio zainteresowanych stron. Mam tu na myśli przede wszystkim sektor publiczny. W krajach europejskich jest mnóstwo przykładów udanych form współpracy partnerów publicznych z prywatnymi bez specjalnych ustaw czy przepisów normalizujących zasady współpracy. Jako doradcy trzymamy kciuki za powodzenie realizowanych już projektów. Dobre przykłady są bardzo ważne, by pokazać, że oto tam się udało.

Jest jeszcze problem złożonych wymogów związanych z realizacją projektów PPP. Przygotowywanie skomplikowanych analiz może być traktowane jako jedna z barier w ich wdrażaniu. To jest tak jak w przypadku restrykcyjności wymogów stawianych przez Unię Europejską. Na początku wszyscy się dziwili, dlaczego to takie skomplikowane, ale potem zrozumieli, że dobre analizy są potrzebne przed każdą inwestycją. Są potrzebne przy wyborze każdego sposobu finansowania inwestycji.

Powtarzam jednak: podstawa instytucjonalna tak, ale przede wszystkim dobra wola.

Publiczny ośrodek kompetencji - tak. Kilka dobrych różnych przykładów, na których można byłoby się wzorować - oczywiście tak. To bardzo ważne, żeby rządzący nie psuli prawa, tak jak to zrobili w ustawie, która w ogóle nie miała dotyczyć PPP, a dotknęła ich w przepisach końcowych. Ważne jest także, aby interpretacja przepisów prezesa Urzędu Zamówień Publicznych była przyjazna wobec PPP, a nie przeciwnie. A co więcej? Potrzeba jest matką wynalazków. Jak będą państwo pod ścianą, myślę, że państwo skorzystają z PPP.

I szybciej, i sprawiedliwiej. Gminy i miasta mają bardzo różny potencjał pozyskiwania środków. Samorządy, które mają więcej kłopotów z przygotowaniem wniosków, powinny otrzymywać większe wsparcie, żeby móc sięgnąć po te pieniądze. Warszawa i inne duże miasta w Polsce nie potrzebują wsparcia, bo same potrafią sięgnąć po fundusze. Wyobrażam sobie jednak, że nieobecny tu dziś na sali wójt nadwiślańskiej gminy Wilków mógłby takiego wsparcia oczekiwać, a nie być pozostawiony sam sobie po takiej klęsce, jaką była tegoroczna powódź. Warto pomyśleć o tym, aby słabszym dać narzędzia, podpowiedzieć, jak kierować projektami. Niekoniecznie muszą się oni uczyć od zera, skoro inni już potrafią to robić i mogą pomóc.

To ważne pytanie w kontekście przyszłej polityki spójności UE. Polska przygotowuje swoje stanowisko w tej sprawie. Pieniądze trzeba wydawać i sprawnie, i sprawiedliwie. Większe pieniądze płyną do większych ośrodków miejskich, ale to nie oznacza, że tak jest niesprawiedliwie. Miasta pełnią ważną rolę aktywizacyjną, na czym korzystają sąsiednie mniejsze miejscowości. Trzeba dążyć do lokalnych porozumień i współpracy, dzięki której zyska i duże miasto, i mała gmina wiejska.

Ważny jest czynnik ludzki, czyli to, kto przygotowuje projekty, jakie ma kwalifikacje. Przy dużych projektach wymagania są potężne. W przyszłości przy wsparciu finansowym projektów coraz częściej wykorzystywane będą fundusze zwrotne, a nie proste granty. To też będzie stawiać coraz większe wymogi dobrego przygotowania projektów. Lepiej będą sobie radzić te samorządy, które będą miały lepszą kadrę. Polityka spójności powinna jednak próbować jakoś wyrównywać te różnice.

Nie ma złotej recepty, jak dysponować środkami unijnymi. Doświadczenia też są bardzo różne. Mamy w kraju przykłady małych gmin, które fantastycznie dają sobie radę z pozyskiwaniem funduszy unijnych, składają dobre wnioski i uzyskują dofinansowanie wielu małych projektów, co w sumie daje duże skumulowane efekty.

Zgadzam się z opinią, że najważniejszy jest czynnik ludzki. Ważne są takie spotkania jak dzisiejsze, w trakcie których można się podzielić wiedzą, podpytać, jak to robią inni, zasięgnąć opinii. Małym jednostkom z pewnością jest trudniej pozyskiwać duże fundusze, ale powinno to mobilizować do tworzenia większych związków gmin - i dla wymiany doświadczeń, i do łączenia środków.

@RY1@i02/2010/205/i02.2010.205.205.008a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Paweł Lisowski, zastępca dyrektora departamentu wspierania rozwoju regionalnego BGK SA

Lilianna Bogusz, starszy konsultant, dział usług doradczych PricewaterhouseCoopers

Jerzy Widzyk, pełnomocnik zarządu firmy Warbud SA, minister w rządzie premiera Jerzego Buzka

Spotkanie prowadził Krzysztof Bień, zastępca redaktora naczelnego "DGP"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.