Samorządów już nie stać na remonty dróg
BRAKUJE PIENIĘDZY na wkład własny w lokalne inwestycje
Boom inwestycyjny na drogach lokalnych dobiega końca. Samorządowcy przyznają, że nie stać ich na finansowanie budowy i modernizacji dróg w 70 proc. A takie warunki od 2012 r. ustalił resort spraw wewnętrznych.
Część gmin w ogóle nie składa wniosków w urzędach wojewódzkich. Niektóre samorządy - jak np. gmina Baranowo z woj. mazowieckiego - wnioski co prawda złożyły, ale kluczowe projekty odłożyły na późniejsze lata, licząc, że w budżecie znajdzie się więcej pieniędzy na wyłożenie środków własnych.
Na poszukiwanie pieniędzy z innych źródeł, np. funduszy europejskich, niewielkie gminy w praktyce też nie mają co liczyć. - Przy przydzielaniu tych środków faworyzowane są drogi mające styczność z drogami wojewódzkimi lub powiatowymi. Z tego powodu przepadło już kilka gminnych projektów, bo zabrakło nam punktów przy ich ocenie - mówi Henryk Toryfter, wójt gminy Baranowo.
Zdaniem ekspertów na inwestycyjnym zastoju ucierpią lokalne rynki pracy. - Oznacza to mniej pracy dla małych i średnich firm budowlanych oraz dostawców materiałów - tłumaczy Piotr Rogowiecki, ekspert Pracodawców RP. Dodaje, że jeśli w ciągu kilku najbliższych lat sytuacja na krajowym rynku pracy się pogorszy, to przedsiębiorcy lokalni odczują to jeszcze dotkliwiej.
Z badań przedstawionych w sierpniu przez PBS DGA aż 75 proc. Polaków za priorytetowe w ciągu najbliższych 10 lat uznaje inwestycje w infrastrukturę drogową. Co istotne, dla większości ankietowanych ważniejsza jest modernizacja dróg lokalnych (31 proc. wskazań) niż budowa autostrad (26 proc.). Z kolei niemal co czwarty badany jako najważniejsze inwestycje drogowe wskazywał obwodnice miast.
- Bliższa koszula ciału. Ludzie chcą widzieć lepszą jakość swoich dróg, nie tylko autostrad - komentuje Henryk Klimkiewicz, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Ale zaraz dodaje, że trzeba myśleć racjonalnie. - W krajach skandynawskich drogi na terenach mniej zaludnionych są szutrowe - mówi.
Jednak brak nowych dróg i modernizacji starych oznacza, że ich stan będzie się pogarszał. To odbije się na bezpieczeństwie. - Choć najsłabszym ogniwem przy większości wypadków pozostaje człowiek, to jednak stan techniczny dróg ma także spore znaczenie - dodaje Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego KGP w Warszawie. Raport NIK z ubiegłego roku właśnie fatalne drogi wskazał jako główne źródło wypadków.
@RY1@i02/2011/198/i02.2011.198.000.006a.001.jpg@RY2@
Schetynówki coraz mniej atrakcyjne dla samorządowców
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu